Żyła i Wolny liczyli na 240 metrów, Kubacki: „Będziemy bardziej zmęczeni niż po normalnym konkursie”
Piotr Żyła (fot. Julia Piątkowska)

Żyła i Wolny liczyli na 240 metrów, Kubacki: „Będziemy bardziej zmęczeni niż po normalnym konkursie”

Podobnie jak w czwartek, tak i w piątek w czołowej trzydziestce lotów w Planicy zameldowało się trzech reprezentantów Polski. I znów najwyżej sklasyfikowanym z Biało-Czerwonych był Piotr Żyła, który tym razem zajął siódme miejsce. Zarówno on, jak Jakub Wolny który był dziesiąty, przyznali w rozmowie z TVP Sport, że chcieliby jednak poszybować poza granicę 240. metra.

 

Jakub Wolny fotDanielMaximilianMilata2021 300x200 - Żyła i Wolny liczyli na 240 metrów, Kubacki: "Będziemy bardziej zmęczeni niż po normalnym konkursie"
Jakub Wolny (fot. Daniel Maximilian Milata)

Po dziesiątym miejscu wywalczonym w czwartek, w jednoseryjnej piątkowej rywalizacji Piotr Żyła był siódmy. Ogromne różnice w przelicznikach punktowych za zmienny wiatr mogły jednak w dużej mierze zamazać realny obraz rywalizacji. Wszak to właśnie 34-letni polski skoczek poszybował dziś najdalej. Żyła uzyskał 239 metrów, jednak jak sam podkreślił, liczył na jeszcze dłuższy lot.

Dziwne to powietrze było… Wyleciałem „w kosmos” i myślę sobie „ojej, nie spadnę”. Później fajnie mnie przekręciło, lecę, widzę następne linie… Myślałem, że jeszcze będę leciał, a później szybko spadło na dół. Próbowałem lądować telemarkiem, ale punktowali mniej jak łajzę. Trzeba ładnie lądować – opowiadał na gorąco Filipowi Czyszanowskiemu z TVP Sport. – W końcówce brakło powietrza, miałem wysokość, szybkość też była. Przydałoby się trochę tego powietrza, żeby skakać powyżej 240 metrów – dodał.

Po piątkowym konkursie Żyła jest najwyżej sklasyfikowanym polskim zawodnikiem zarówno w Pucharze Świata w lotach, jak i w turnieju Planica 7. Skcozek z Ustronia zajmuje odpowiednio dziesiąte i siódme miejsce. O ile w „generalce” lotów o awans na podium będzie niezwykle trudno (strata wynosi 50 punktów), o tyle czołowa trójka w cyklu Planica 7 wydaje się bardziej realna (tu strata sięga 11,7 punktu).

Drugim z naszych skoczków okazał się dzisiaj ponownie Jakub Wolny. Po czwartkowej czternastej lokacie, dziś 25-latek zajął dziesiąte miejsce. I podobnie jak Piotr Żyła miał prawo narzekać na przeliczniki, które w dużej mierze sprawiły, że zawodnicy z najdłuższymi odległościami nie zdołali wskoczyć na podium. Niestety boczny wiatr jest traktowany przez komputerowy system bardzo różnie (w zależności od jego odchylenia), a w rzeczywistości może mieć albo ogromny, albo znikomy wpływ na odległość. A punkty lecą…

Dawid Kubacki Planica2020lot fotBoBoOC 300x200 - Żyła i Wolny liczyli na 240 metrów, Kubacki: "Będziemy bardziej zmęczeni niż po normalnym konkursie"
Dawid Kubacki (fot. BoBo)

Sam Wolny przyznaje jednak, że podczas swojego lotu przed oczami miał już granicę 240. metra. Skończyło się na 237. metrze i lądowaniu zaledwie pół metra przed rekordem życiowym. – Wystarczyło się trochę napiąć i spokojnie byłoby 240. W końcówce trochę za bardzo się rozluźniłem. Żałuję najbardziej właśnie tego, że nie udało się do tego dolecieć – stwierdził. Odniósł się też do przeciągającego się, aż 2,5 godzinnego konkursu na Letalnicy. – Każdemu się dłużyło. To jest dla nas niekomfortowa psychicznie sytuacja, bo trzeba się rozgrzewać mentalnie i fizycznie – podkreślił.

Na tą samą kwestię zwracał uwagę Dawid Kubacki, który dziś po 230. metrowym locie zajął szesnaste miejsce. – Będziemy bardziej zmęczeni niż po normalnym „trzyseryjnym” konkursie z kwalifikacjami. Co chwilę rozgrzewka… Kiedy ma się numer z przodu, trzeba cały czas być w gotowości – zauważył 31-latek, który startował dość wcześnie ze względu na wczorajszą „wpadkę”, czyli dopiero 31. lokatę i brak pucharowych punktów w klasyfikacji lotów. Dziś Kubacki jednak zaliczył zdecydowany progres. – Nie był to skok wybitny, ale całkiem solidny. Jeszcze były drobne rzeczy do wychwycenia, ale dzisiaj już tak nie przeszkadzały – skwitował.

Dodajmy, że poza rundą finałową wylądowali 32. Kamil Stoch, 36. Andrzej Stękała oraz 48. Klemens Murańka. Szczególnie w przypadku Stocha jest to sytuacja bardzo rzadko spotykana. Po raz ostatni utytułowany polski skoczek dwa razy z rzędu poza czołową trzydziestką wylądował… w 2009 roku.

 

źródło: TVP Sport

 

Podziel się:

Dodaj komentarz