You are currently viewing Dyskryminacja skoczkiń? Ile zarabiają kobiety w skokach narciarskich?
Norweska drużyna mieszana. Zaangażowanie to samo, zarobki inne? (fot. Julia Piątkowska)

Dyskryminacja skoczkiń? Ile zarabiają kobiety w skokach narciarskich?

Temat rozwoju żeńskich skoków narciarskich, był w minionym sezonie poruszany wyjątkowo często. Najlepsze skoczkinie coraz częściej otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie, spowodowane ich dyskryminacją, zarówno pod kątem liczby konkursów, jak i finansowego wynagrodzenia. Różnice między kobietami, a mężczyznami najbardziej widoczne są właśnie w zarobkach. – Skaczemy na optymalnym, światowym poziomie. To niesprawiedliwe – nie ukrywa Norweżka Silje Opseth.

 

W sezonie 2020/2021 różnica w zarobkach skoczkiń i skoczków spowodowana była głównie odwołanymi konkursami Pań (ze względu na pandemię koronawirusa). Podczas gdy skoczkowie na dobre rozkręcili się już na międzynarodowych arenach, skoczkinie po grudniowej inauguracji ponad miesiąc czekały na kolejne konkursy. Głównie przez to, że do skutku nie doszło aż 14 żeńskich konkursów Pucharu Świata. - Mężczyźni mieli w zimie około trzy razy więcej konkursów od nas - podkreśla norweska zawodniczka, Silje Opseth. Odwołane konkursy, to oczywiście nie jedyny powód ogromnej różnicy w zarobkach obu płci. Kobiety zarabiają mniej nawet w przypadku, kiedy zawody rozgrywane są przez tego samego organizatora, w tym samym miejscu i czasie.

Honoraria w rywalizacji kobiet są znacznie niższe. W każdych zawodach zarabia czołowa dwudziestka. Zwyciężczyni dostaje 3800 franków szwajcarskich, a kolejne zawodniczki 3040 i 2280 CHF. Za zwycięstwo w zmaganiach drużynowych, najlepsza ekipa dzieli między sobą 6000 franków. Podobnie jak u mężczyzn, nagrody finansowe trafiają też do drugiej (3000 franków) i trzeciej (1000 franków) drużyny.

W przypadku konkursów męskich, indywidualny triumfator otrzymuje 10000 franków, drugi z zawodników 8000, trzeci 6000 franków, itd. zgodnie z przelicznikiem "wywalczone punkty razy 100". W konkursie drużynowym nagradzane są również trzy czołowe zespoły. Pierwsza drużyna otrzymuje 30000 franków do podziału. Nagroda za drugie miejsce to 22000, a za trzecie 18000.

Co więcej, zwycięzca kwalifikacji w skokach męskich otrzymuje nagrodę w wysokości 3000 franków szwajcarskich, podczas gdy kobiety nie mają żadnej nagrody pieniężnej za wygraną rundę eliminacyjną. Ponadto skoczkowie mają więcej okazji do zarobienia w dodatkowych cyklach, takich jak Turniej Czterech Skoczni (20000 franków dla zwycięzcy), Raw Air (60000 euro dla zwycięzcy), Willingen Six (15000 euro dla zwycięzcy) czy Planica Seven (20000 franków dla zwycięzcy). Panie muszą zadowolić się jedynie turniejem Russian Tour Blue Bird (10000 euro dla zwyciężczyni).

Powodem, przez który kobiety zarabiają mniej, jest również mniejszy przychód telewizyjny. Każda stacja, która chce emitować konkursy organizowane przez FIS musi zapłacić odpowiednią kwotę ustaloną przez Międzynarodową Federację Narciarską. Ponadto w męskim kalendarzu Pucharu Świata udało się zastąpić zawody, które pierwotnie miały odbyć się w Azji i Ameryce Północnej. W przypadku kobiet, większość konkursów w pierwszej części sezonu nie doszło do skutku, a skoczkinie nie mogły liczyć na rozegranie ich w innym miejscu. Prezes Norweskiego Związku Narciarskiego Erik Røste, również dopatruje się takiego stanu rzeczy na płaszczyźnie finansowej. - Duże znaczenie ma ekonomia. Duże stacje telewizyjne są w stanie zapłacić więcej za transmitowanie męskich skoków, które uważane są za atrakcyjniejsze. Dla takich stacji lepiej jest przejąć zawody cieszące się większą popularnością, niż te, które nie są tak chętnie oglądane. Dlatego dużo łatwiej było zastąpić konkursy mężczyzn, niż kobiet – ocenia.

Była norweska skoczkini Line Jahr potwierdza słowa wypowiedziane przez Røste i dodaje: - To smutne dla dziewcząt, że nie są bardziej doceniane. Zarabiają mniej nie tylko w zawodach organizowanych przez FIS, ale również w krajowych federacjach narciarskich i w kampaniach reklamowych. Mimo, że postęp w skokach narciarskich zauważalny jest z każdym kolejnym sezonem, Jahr uważa, że kobiety w dalszym ciągu nie otrzymują dostatecznego wsparcia od Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. - Wciąż otrzymujemy te same argumenty, które dostawałyśmy, będąc w wieku 17-18 lat. Że nie jest nas wystarczająco dużo i nie jesteśmy wystarczająco dobre w tym sporcie - wymienia 37-letnia Jahr i przyznaje: - Damskie skoki są wciąż młodym sportem i nie mamy wystarczającej liczby dziewcząt, które skakałyby wystarczająco dobrze jak na światowe standardy.

Głos w sprawie zabrał również dyrektor skoków narciarskich, Sandro Pertile. Włoch dopatruje się podobieństwa skoków narciarskich do…  piłki nożnej. - W tej chwili męskie skoki są zdecydowanie bardziej popularne. Można je porównać do piłki nożnej kobiet i mężczyzn. Obecnie nie są spopularyzowane w tym samym stopniu, co spowodowane jest wartością rynkową, transmisją meczów i samym zainteresowaniem kobiecymi rozgrywkami - komentuje dla NRK Pertile. Dyrektor Pucharu Świata zapytany o to, dlaczego stawki dla kobiet i mężczyzn nie są takie same, odpowiada: - Jeśli poprosimy organizatora o zwiększenie nagród pieniężnych, nie znajdziemy nikogo, kto zechciałby zorganizować konkursy dla kobiet - kwituje Włoch.

Dodajmy, że w zimowych cyklu Pucharu Kontynentalnego, kobiety rywalizowały tylko raz, w niemieckim Brotterode. Mężczyźni za to, w minionym sezonie mieli okazję do zmierzenia się w aż 17 "drugoligowych" konkursach. Na przeszkodzie po raz kolejny stanęła kwestia finansowa i brak środków na zorganizowanie zawodów dla Pań. - To niedorzeczne, że drugoligowe konkursy mężczyzn mają większy priorytet niż Puchar Świata kobiet. Uważam, że zasługujemy na więcej konkursów, niż miałyśmy w ostatnich latach - grzmi Silje Opseth.  

W sezonie 2020/2021 liderem na liście płac był oczywiście Halvor Egner Granerud, który zarobił łącznie ponad 207 tys. franków szwajcarskich (czyli ponad 857 tys. zł). Dla porównania najlepsza skoczkini, Słowenka Nika Kriznar, zapisała na swoim koncie ledwie ponad 44 tys. CHF (ponad 185 tys. zł).

 

Anna Fergisz,
źródło: nrk.no / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz