Jakub Wolny: „Mój czas jeszcze nadejdzie”
Jakub Wolny (fot. Daniel Maximilian Milata)

Jakub Wolny: „Mój czas jeszcze nadejdzie”

Po nieudanej poprzedniej zimie, sezon 2020/2021 miał być dla Jakuba Wolnego przełamaniem. Pierwsza jego część mocno zweryfikowała te plany. Mimo tego, później 25-latkowi udało się powrócić do Pucharu Świata i czołowej dziesiątki w pojedynczych konkursach. Do osiągnięć sprzed dwóch lat, czwartego miejsca w Vikersund i 22. miejsce w klasyfikacji generalnej, jednak zabrakło. – Zdecydowanie mój czas jeszcze nadejdzie – zapewnia nas w posezonowej rozmowie.

 

Bartosz Leja: Kuba, pod koniec sezonu wydawało się, że dla Ciebie ta zima mogłaby jeszcze trochę potrwać. Czy rzeczywiście dopiero się rozkręcałeś? I skąd wynikała ta przemiana?

Jakub Wolny: Tak trochę było. Na początku sezonu moja forma nie była optymalna, ale im dalej w sezon, tym skakało mi się lepiej. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, dlaczego tak było, bo w lecie każde treningi robiłem na 100 procent, a mimo tego początek zimy nie był dobry. Ja sam, więcej niż mniej, wiem dlaczego tak było, ale to już pozwolę sobie pozostawić dla siebie i po prostu wyciągać wnioski z poprzednich sezonów.

 

1 Puchar Swiata Zakopane2021 2weekend 1konkurs fotJuliaPiatkowska 32 - Jakub Wolny: "Mój czas jeszcze nadejdzie"
Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)

Przez pewien czas startowałeś w Pucharze Kontynentalnym. Bywali zawodnicy, którzy dzięki takiemu krokowi „odżywali”, ale byli też tacy, którzy w „drugiej lidze” zostawali na długi czas. Czy Tobie, zesłanie do PK pomogło?

Jeżeli w Pucharze Kontynentalnym skacze się dobrze i zdobywa się fajne miejsca, to dostaje się takiego dodatkowego „kopa” i chce się jeździć na Puchar Świata. Wydaje mi się, że mnie akurat fajnie się to udało, bo później i w Pucharze Świata potrafiłem zdobywać całkiem dobre miejsca.

 

Gdybyś miał wybrać jeden najlepszy i jeden najgorszy moment minionej zimy, które byś wybrał?

Najlepszy był na pewno powrót do Pucharu Świata w Titisee-Neustadt, gdzie byłem jedenasty i dziewiąty oraz ostatni weekend w Planicy. Najgorszy był chyba początek sezonu w Wiśle. Jestem realistą, ale jednak liczyłem na to, że chociaż do tej trzydziestki uda mi się u siebie wskoczyć.

 

Wydawało się, że to może być Twój sezon i że będziesz pewnym punktem w drużynie przez całą zimę. Najpierw z formą trafił jednak Klemens Murańka, później Andrzej Stękała. Jak na Ciebie wpływa ta wewnętrzna rywalizacja?

Myślę, że wewnętrzna rywalizacja jest bardzo dobra, bo motywuje nas do lepszych skoków i dawania od siebie więcej. Koniec końców, trzeba się jednak skupić na sobie i samemu oddać najlepszy skok.

 

Jest wielu skoczków, którzy długo czekali na pierwsze podium i wielkie sukcesy. Dawid Kubacki został mistrzem świata mając 29 lat, Piotr Żyła miał ich 34. Z drugiej strony Halvor Egner Granerud zdobył Kryształową Kulę już w wieku 24 lat. Czujesz uciekający czas, czy myślisz raczej, że Twój czas jeszcze nadejdzie?

Zdecydowanie mój czas jeszcze nadejdzie! Skoki to bardzo nieprzewidywalny sport i często jesteśmy świadkami różnych dziwnych wydarzeń, jak choćby tego co zrobił w tym sezonie Granerud. Oczywiście mówiąc „dziwnych”, nie mam na myśli nic złego, bo on cały sezon skakał po prostu najlepiej ze wszystkich. Technicznie jego skoki wyglądały dziesięć na dziesięć. Patrząc jednak na to, że w zeszłym sezonie miał tylko osiem punktów, jest to sytuacja co najmniej dziwna. Gość skakał jednak faktycznie na innym poziomie i za to należą mu się gratulacje.

 

Puchar Swiata Zakopane 2021 kwalifikacje fotJuliaPiatkowska 29 - Jakub Wolny: "Mój czas jeszcze nadejdzie"
Jakub Wolny (fot. Julia Piątkowska)

Czy po sezonie udało Ci się już odpocząć z najbliższymi, czy może tak jak wcześniej Stefan Horngacher, tak teraz Michal Doležal od razu zlecił Wam treningi?

Jeszcze nie udało się nigdzie pojechać i odpocząć. Mieliśmy tylko parę dni przerwy i już teraz jesteśmy w trakcie ciężkich treningów. Pod koniec kwietnia będziemy mieli trochę wolnego i wtedy chciałbym się gdzieś pojechać z narzeczona, ale jeszcze nie wiemy gdzie… Zależy to od tego, jak będzie wyglądała sytuacja pandemiczna.

 

Zazwyczaj na początku maja wracacie na skocznię. Czy tak będzie i tym razem?

Raczej przygotowania będą podobne do tych z zeszłego sezonu, ale kiedy dokładnie oddamy pierwsze skoki, tego jeszcze do końca nie wiem.

 

Pewnie rzuciłeś już okiem na kalendarz sezonu 2021/2022. Co najbardziej przykuło Twoją uwagę?

Tak, patrzyłem na następny sezon. Mamy igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata w lotach, więc będzie ciekawie. Trzeba się przygotować do sezonu najlepiej jak się potrafi, ale na większych imprezach skakać tak, jak na normalnych zawodach. Bez zbędnego stresu. To oczywiście nie zawsze się udaje, ale taki jest plan.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz