Žiga Jelar – skoczek, piosenkarz i… dobry kolega polskiej drużyny
Žiga Jelar (fot. Julia Piątkowska)

Žiga Jelar – skoczek, piosenkarz i… dobry kolega polskiej drużyny

Niedawno zakończony sezon był dla Žigi Jelara najlepszym w dotychczasowej karierze. 25. zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2020/2021, pozytywnie ocenił starty podczas niedawno zakończonej zimy. Tuż po finale sezonu, Słoweniec ponownie zajął się… muzyką! Na swoim koncie ma trzy autorskie utwory i już teraz zapowiada, że pracuje nad kolejnymi. – Bez muzyki nie byłbym tym samym Žigą – stwierdził 23-latek.

 

Anna Fergisz: W grudniu na stanowisku trenera słoweńskiej kadry pojawił się Robert Hrgota. Jak oceniasz współpracę z nowym szkoleniowcem?

Žiga Jelar: Myślę, że pracowało nam się razem całkiem nieźle. Robert znalazł się na tym stanowisku w połowie sezonu, więc myślę, że było to dla niego zupełnie nowe i trudne.

 

Końcówkę sezonu z pewnością zapamiętasz ze względu na nowy, 234,5 metrowy rekord życiowy. Jak ocenisz swój start w finale sezonu w Planicy?

Mój sezon był pełen wzlotów i upadków. Po rozczarowujących Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie, przez następne czternaście dni bardzo ciężko pracowałem nad swoim nastawieniem mentalnym, aby dobrze zakończyć sezon w Planicy. Moim zdaniem osiągnąłem ten cel.

 

Wcześniejszy Turniej Czterech Skoczni był prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Byłeś jednym ze skoczków, którzy skorzystali na przywróceniu Polaków do startu w zawodach. Pierwotnie miało Cię zabraknąć w konkursie głównym, jednak dzięki anulowaniu kwalifikacji, w konkursie wystartowali wszyscy zgłoszeni zawodnicy. W rezultacie odnotowałeś najlepszy start w sezonie – dziesiąte miejsce. Jak z Twojej perspektywy wyglądała ta sytuacja?

Sezon z koronawirusem i różnymi procedurami z nim związanymi, był naprawdę trudny. Byłem w pokoju z Peterem dzień przed pierwszymi kwalifikacjami i nie zgadzaliśmy się z decyzją, że wszyscy Polacy nie mogą wystartować. Jako skoczek narciarski latem robisz wszystko, aby później móc walczyć o trofea, takie jak Złoty Orzeł. W końcu okazało się, że był to fałszywy test i zakończyło się to naprawdę dobrze. Byłem bardzo szczęśliwy, że Kamil Stoch wygrał Turniej Czterech Skoczni.

 

Od kilku sezonów przyjaźnisz się właśnie z Kamilem. Jak do tego doszło?

Nie wiem czy był jakiś przełomowy moment. To wieloletnia przyjaźń, która nawiązywała się podczas wspólnie przeżytych sezonów. Magicznym momentem był ten, w którym razem stanęliśmy na podium, w Lillehammer w 2020 roku.

 

Czy nadal utrzymujecie kontakt, pomimo pandemii?

W czasie minionego sezonu trochę rozmawialiśmy i prawdopodobnie latem też będzie ku temu okazja. Muszę powiedzieć, że bardzo związałem się z polską drużyną. To naprawdę pokorni, uczciwi i wspaniali faceci!

 

Oprócz skoków możemy Cię zobaczyć również w nieco innej, muzycznej odsłonie. W czasie sportowej rutyny znajdujesz na to czas czy jednak w trakcie sezonu skupiasz się w stu procentach na skokach?

W całkiem wolne dni tworze muzykę w studio, ale zawsze następny dzień muszę mieć wolny. W zeszłym roku nagrałem dwa utwory podczas wakacji. Jednak nigdy nie przekłada się to na zaniedbywanie treningów i przygotowań. W studio jestem tylko wtedy, kiedy mam co najmniej trzy dni wolnego. Każdego dnia znajduję jednak czas, aby zagrać na gitarze, ale tylko dla własnego relaksu.

 

W styczniu mogliśmy usłyszeć Twój nowy utwór. Czy planujesz wydawać kolejne kawałki w najbliższej przyszłości?

Tak, oczywiście. To zależy od tego, ile będę miał wolnego czasu, jednak myślę, że w ciągu dwóch lat ukaże się mój album.

 

 

Muzykę traktujesz tylko jako hobby, czy po zakończeniu kariery chciałbyś zająć się tym zawodowo? A może masz jeszcze inny plan na późniejszą przyszłość?

Skoki są dla mnie aktualnie na pierwszym miejscu, ale bez muzyki nie byłbym tym samym Žigą, to mnie uzupełnia. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w przyszłości. Najpierw chciałbym zdobyć jak najwięcej możliwych sukcesów w skokach.

 

Czy masz jakąś piosenkę która szczególnie kojarzy Ci się ze skokami?

Myślę, że takim utworem jest „Planica” zespołu Avseniki. Jestem raczej otwarty na muzykę i słucham różnych jej gatunków. To dla mnie niezwykle ważne pod względem pisania utworów – dzięki temu nauczyłem się wielu różnych rzeczy z każdego stylu.

 

Kilka lat temu w Polsce odbyły się koncerty zespołu The Kroisos, którego członkami są byli fińscy skoczkowie. Chciałbyś także zagrać koncert w Polsce?

Oczywiście, to byłoby coś niesamowitego. W szczególności ze wszystkimi polskimi fanami skoków.

 

Do Letniego Grand Prix zostały trzy miesiące, jednak imprezą docelową przyszłego sezonu są Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Jakie są Twoje oczekiwania względem tej imprezy?

Chcę występować na moim najwyższym poziomie. Jeśli sobie z tym poradzę, myślę, że mogę odnieść duży sukces.

 

Czy masz już jakieś plany na wakacje?

Teraz mamy krótką przerwę od skoków narciarskich i treningów siłowych. Najpierw muszę skończyć drugi rok studiów, potem w zasadzie zaczniemy znowu trenować… Prawdopodobnie latem gdzieś pojadę.

 

Efekty muzycznej pracy Zigi Jelara można zobaczyć na jego kanale na YouTube oraz na Instagramie.

 

rozmawiała Anna Fergisz

 

Podziel się:

Dodaj komentarz