You are currently viewing Tara Geraghty-Moats zmienia kombinację norweską na biathlon
Tara Geraghty-Moats (fot. Evgeniy Votintsev / LOC Nizhny Tagil)

Tara Geraghty-Moats zmienia kombinację norweską na biathlon

Amerykańska skoczkini narciarska oraz dwuboistka, Tara Geraghty-Moats, zmienia dyscyplinę sportu. Pierwsza w historii zdobywczyni Kryształowej Kuli w kobiecej kombinacji norweskiej, postanowiła spróbować swoich sił w biathlonie, który uprawiała będąc juniorką.

 

Skoczkini, dwuboistka i biathlonistka

Tara Geraghty-Moats próbowała swojego szczęścia w wielu zimowych dyscyplinach i konkurencjach. Pierwszą z nich były skoki narciarskie, które zaczęła uprawiać w wieku 9 lat. Niestety, kontuzja kolana, jakiej doznała, sprawiła, że dość szybko, asekuracyjnie rozstała się ze skocznią. Przed kolejnym powrotem, który nastąpił w 2013 roku, zawodniczka spróbowała swoich sił w biathlonie oraz biegach narciarskich. W obu dyscyplinach osiągała sukcesy głównie na poziomie rozgrywek juniorskich. Jako biathlonistka otrzymała nawet powołanie do juniorskiej reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Wyniki osiągane w tej dyscyplinie okazały się dla niej jednak niezbyt satysfakcjonujące, dlatego też postanowiła podporządkować się wyłącznie skokom narciarskim.

Jako skoczkini narciarska, Geraghty-Moats również nie osiągała spektakularnych sukcesów, ale zdołała się przebić do kadry narodowej swojego kraju i rywalizować w zawodach najwyższej rangi. Jej najwyższą lokatą zajętą w zawodach Pucharu Świata była 9. pozycja w Rasnovie w sezonie 2014/2015. W klasyfikacji generalnej najwyżej była w sezonie 2015/2016, który uplasowała się na 28. pozycji. Amerykanka punktowała łącznie w 25 konkursach PŚ.

Zbawienna dla zawodniczki urodzonej w Lebanon w stanie New Hampshire, była rywalizacja w kombinacji norweskiej, w której mogła połączyć umiejętności skokowe oraz wykorzystując wcześniejsze doświadczenia z tras biegowych. Amerykanka startując w tej konkurencji wyraźnie ją zdominowała, najpierw dwa razy z rzędu triumfując w klasyfikacji generalnej Pucharu Kontynentalnego (w sezonach 2018/2019 i 2019/2020), Letniego Grand Prix (w 2018 i 2019 r.), a także zdobywając Kryształową Kulę w pierwszej w historii edycji żeńskiego Pucharu Świata. Amerykanka wystartowała również na Mistrzostwach Świata w Oberstdorfie, na których kombinatorki norweskie mogły po raz pierwszy w historii powalczyć o medale w swojej konkurencji. Amerykanka zajęła w premierowym konkursie 5. miejsce.

Starty w kombinacji norweskiej, Geraghty-Moats w dalszym ciągu łączyła z karierą skoczkini narciarskiej. Amerykankę mieliśmy okazję zobaczyć na starcie w tym sezonie podczas rywalizacji w Blue Bird, gdzie na skoczni w Niżnym Tagile nie udało jej się jednak przebrnąć kwalifikacji. Sama kilka lat temu wspomniała nam o zaletach... biathlonu, z których czerpała podczas zawodów w skokach narciarskich i dwuboju. - Siła mentalna, której nauczyłam się w biathlonie, bardzo pomaga mi teraz w skokach narciarskich. W biathlonie nierzadko zdarza się złe strzelanie nawet bardzo dobrym zawodnikom. To może nauczyć, jak koncentrować się na technicznych aspektach sportu, oraz tego, aby nie denerwować się po złych konkursach - mówiła.

 

Kryształowa Kula i... zmiana dyscypliny

Już po zakończeniu sezonu 2020/2021, Tara Geraghty-Moats za pośrednictwem mediów społecznościowych, postanowiła podzielić się przemyśleniami na temat dalszej sportowej kariery. "Zdecydowałam się na chwilową rezygnację z uprawniania kombinacji norweskiej. Chciałabym spróbować czegoś nowego, dlatego też chcę wystartować w biathlonie, który uprawiałam będąc juniorką. Ta dyscyplina daje mi dużo większe możliwości. Rywalizacja w tej dyscyplinie będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem, którego nie mogę się doczekać" - napisała na Instagramie.

"Obiecuję, że to nie jest moje pożegnanie z dwubojem. Chcę w dalszym ciągu poświęcać się dla rozwoju tej dyscypliny. Jeśli żeńska kombinacja norweska stanie się dyscypliną olimpijską, uczynię wszystko, żeby wrócić do rywalizacji w 2026 roku" - dodała.

Amerykanka podkreśliła również, że miniony sezon z racji pandemicznych obostrzeń był dla niej wyjątkowo trudnym, ale cennym doświadczeniem. "Był dla mnie pełen wzlotów i upadków. Przed pandemię nie odbyło się 75 procent kobiecego Pucharu Świata [odbył się zaledwie jeden konkurs w Ramsau - przyp.red.], ale i tak był to kamień milowy dla rozwoju tej dyscypliny. Możliwość startu na Mistrzostwach Świata, a także zdobycie Kryształowej Kuli były dla mnie czymś, na co pracowałam przez całą swoją karierę, a piękne wspomnienia pozostaną ze mną do końca życia - podkreśliła.

28-latka dodała również, że przerwę między sezonami wykorzysta na czas spędzony z rodziną i chłopakiem, a także na pracę dyplomową z zakresu nauk o środowisku naturalnym.

 

Łukasz Serba,
źródło: Instagram / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz