Andrzej Wąsowicz o remoncie skoczni w Wiśle, grudniowym PŚ, LGP kobiet i kibicach
Andrzej Wąsowicz (fot. Alicja Kosman / PZN)

Andrzej Wąsowicz o remoncie skoczni w Wiśle, grudniowym PŚ, LGP kobiet i kibicach

W kolejnym sezonie, Wisła niezmiennie będzie bardzo ważnym punktem na narciarskiej mapie świata. To właśnie na dużej skoczni im. Adama Małysza odbędzie się inauguracja Letniego Grand Prix, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W przeciwieństwie do poprzednich lat, w Beskidach nie odbędą się jednak pierwsze zimowe zawody Pucharu Świata. O zmianie tego terminu, remoncie obiektu i oczekiwaniu na powrót kibiców, mówi włodarz skoczni, Andrzej Wąsowicz.

 

Grudniowa Wisła i potwierdzenie polskiego turnieju

Wisla Malinka 2019 ATrybus 300x200 - Andrzej Wąsowicz o remoncie skoczni w Wiśle, grudniowym PŚ, LGP kobiet i kibicach
Skocznia w Wiśle (fot. Anna Trybuś)

Jak już wiemy, po raz pierwszy od kilku lat, zawody w Wiśle nie będą otwierały kolejnego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Mimo, że miasto było za listopadem, organizatorzy woleli, aby zawodnicy przybyli do Polski w grudniu. Głównym powodem postulowania późniejszego terminu, była lepsza możliwość przygotowania skoczni do zmagań w zimowych warunkach. Listopadowe prace na obiekcie im. Adama Małysza, co roku były związane z ogromnym nakładem pracy i dużym nakładem finansowym, a ostateczny efekt i tak nie był idealny. Na ekstremalnie zmrożonym zeskoku pokrytym sztucznym śniegiem, dość często zdarzały się też upadki.

W tym roku inauguracja będzie odbywać się w Niżnym Tagile w Rosji, później będzie Ruka w Finlandii, a my, Wisła, robimy zawody w dniach 4-5 grudnia jako trzeci komitet. Osobiście myślę, że jest to rozwiązanie korzystniejsze. Zyskujemy dzięki temu dwa tygodnie, a to jest dość dużo. Dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile widział nasz trud, przyjeżdżał wcześniej, patrzył jak robiliśmy ten sztuczny śnieg i jak ciężko jest go rozprowadzić, dlatego zaproponował rozwiązanie, na które przystaliśmy – przyznaje szef komitetu organizacyjnego tych zawodów, Andrzej Wąsowicz.

Doświadczony działacz dodaje, że nie jest to pierwsza zmiana w terminach zawodów w naszym kraju, ponieważ w sezonie 2022/2023 szykowana jest kolejna nowość. – Poszliśmy na pewien kompromis z FIS-em. Dzięki temu dostaniemy w jeszcze kolejnym sezonie „polski turniej” składający się z zawodów Wiśle, Szczyrku i Zakopanem. Teraz z powodu Igrzysk Olimpijskich nie mógłby się on odbyć – zaznacza włodarz wiślańskiej skoczni.

 

Powrót kibiców, debiut skoczkiń

TwardoszRajdaSzwab fot.PZN  300x200 - Andrzej Wąsowicz o remoncie skoczni w Wiśle, grudniowym PŚ, LGP kobiet i kibicach
Polskie skoczkinie (od lewej: Twardosz, Rajda, Szwab), fot. Anna Karczewska / PZN

W czasie znoszenia kolejnych obostrzeń podyktowanych wcześniej pandemią koronawirusa, odradza się z pewnością także nadzieja kibiców na pojawienie się na trybunach skoczni. Czy już w trakcie Letniego Grand Prix w Wiśle, w dniach 16-18 lipca, pod skocznią im. Adama Małysza zobaczymy morze biało-czerwonych flag? – Liczymy na to i przygotowujemy się do tej imprezy, jak do imprezy masowej, tym bardziej, że po raz pierwszy będą uczestniczyć w niej dziewczyny. Atrakcyjność będzie więc większa i myślę, że w lecie, jak osiągniemy odporność populacyjną, to jest szansa, że chociaż te 50 procent ludzi zawita. Człowiekowi się odechciewa organizować zawody po to, by ucieszyli się tylko skoczkowie. Żal mi naszej wspaniałej publiczności, która gromadzi się nawet poza ogrodzeniem, by wspierać swoich zawodników. Jest to bardzo przykry czas – zaznacza Wąsowicz.

Zapytany o dalsze plany, choćby w perspektywie zimowego Pucharu Świata dodaje: – Wszystko wskazuje na to, że kibice na stadionach zaczną się niebawem pojawiać, jednak jak znam życie, może to być tylko wspomniane 50 procent. W zimie wirus niestety może wrócić.

Zbliżająca się inauguracja letnich zawodów najwyższej rangi w Wiśle, będzie wyjątkowa, ponieważ po raz pierwszy na skoczni im. Adama Małysza zaprezentują się także kobiety. Czy organizacja cyklu Grand Prix w Polsce, może oznaczać większe otwarcie się rodzimych działaczy na przeprowadzanie międzynarodowych żeńskich zmagań? – W tym przypadku musimy realizować politykę FIS, bo mamy już trochę dziewczyn, które startują w najwyższej randze zawodów. Oczywiście to jeszcze nie ten poziom co najlepsze, ale już mamy się z czym pokazać. Przedtem kiedy Polki nie startowały, nie miało to sensu, bo każdy kibic zapatrzony był tylko w zawodników, którzy prezentowali wysoką formę. Sądzę, że będziemy coraz częściej organizować takie zawody, bo logistycznie jest to łatwiejsze do przeprowadzenia. Telewizja jest zadowolona z tego, że odbywa się to w jednym miejscu, mają już rozstawione wozy transmisyjne. Wiem też, że jeśli takie zawody będą nadal odbywać się w Polsce, to Telewizja Polska będzie pokazywać je w bezpośredniej transmisji – zapewnia działacz.

 

Treningi w Wiśle, a remont skoczni

Wisla Malinka remont.maj .2016 2 fot.Julia .Piatkowska 1200 300x200 - Andrzej Wąsowicz o remoncie skoczni w Wiśle, grudniowym PŚ, LGP kobiet i kibicach
Skocznię w Wiśle znowu czeka remont (fot. Julia Piątkowska)

Skocznia w Wiśle, od kilkunastu lat stanowi nie tylko arenę międzynarodowych zmagań, ale także ważny ośrodek treningowy dla polskiej kadry mężczyzn. Jak wspominał nam w wywiadzie dyrektor sportowy polskiej kadry, Adam Małysz, podopieczni trenera Michala Doležala powrócą na skocznię najprawdopodobniej pod koniec maja. Nie pojawią się jednak od razu na dużym beskidzkim obiekcie. – Myślę, że mogą się u nas pojawić na miesiąc przed zawodami Letniego Grand Prix, a my oczywiście musimy podołać przygotowaniu skoczni. Dziś opuszczamy te siatki, które podtrzymywały śnieg i boję się tego, co tam zobaczymy. Myślę o uszkodzeniach, które trzeba będzie naprawić – tłumaczy Wąsowicz.

Nie może to jednak w żaden sposób wpłynąć na przygotowanie zawodników. Mamy też letnie zawody i nie byłby to pozytywny sygnał od polskich organizatorów, gdyby się nie odbyły. Remont zaplanujemy w taki sposób, aby skocznia była czynna i zdatna do użytku na miesiąc przed zawodami. Jeśli przyjadą nasi, a także ekipy zagraniczne, to obiekt musi być przygotowany oraz bezpieczny. Zapewniam naszych kibiców, że zrobimy wszystko, aby zawody się odbywały i były jak zawsze dobrze odbierane – zapewnia szef komitetu organizacyjnego wiślańskich zawodów.

O uszkodzeniach zeskoku obiektu im. Adama Małysza mówiono już od dłuższego czasu, jednak zimową porą nie było możliwości zweryfikowania tych obaw. Już teraz trzeba się jednak liczyć z tym, że skocznię czeka kolejny w ostatnich latach letni remont. – Niestety zgniło podłoże, na którym usytuowany jest zeskok. Nie jestem fachowcem, ale może to być spowodowane zastosowaniem drewna niewłaściwej jakości. Jak informowali nas choćby Finowie, u nich takie drewno jest impregnowane przez pół roku, moczą je w specjalnych kadziach. U nas być może ten czas był skrócony i uległo to zniszczeniu. Nie ma właściwej podbudowy, a jak skoczkowie lądują, to działają pewne siły… A to wszystko musi być przecież stabilne i bardzo równe. Obawiam się, że jakieś zagłębienia się pojawią. Już rozpoczęły się przygotowania do tego remontu. Jest zamówione polskie, dobrze zaimpregnowane drewno, nie będziemy go ściągać z dalekiej Finlandii. Producent daje 20 lat gwarancji na to, że nie będzie się niszczyć. Taką też mamy nadzieję – podsumowuje włodarz skoczni w Wiśle.

 

Maria Chenczke, Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz