Kolejny remont skoczni w Wiśle. Zeskok ma być gotowy przed Letnim Grand Prix
Skocznię w Wiśle czeka kolejny remont (fot. Julia Piątkowska)

Kolejny remont skoczni w Wiśle. Zeskok ma być gotowy przed Letnim Grand Prix

Dość głośno w ostatnim czasie zrobiło się na temat remontu, który będzie przeprowadzony na skoczni im. Adama Małysza. Wymienione musi zostać drewniane podłoże zeskoku, którego część zgniła. Jak podkreśla włodarz skoczni Andrzej Wąsowicz sytuacja nie jest dobra, jednak wszystko zostanie przeprowadzone w taki sposób, by treningi a także zawody zaplanowane na obiekcie przebiegły zgodnie z planem.

 

Wisła, obok Zakopanego, jest najważniejszym miejscem dla polskich skoków narciarskich. I mimo ciężkiej sytuacji spowodowanej pandemią koronawirusa, już po raz kolejny zagoszczą tam zawody Letniego Grand Prix. Zanim jednak dojdzie do tych zawodów, potrzebny jest remont obiektu, aby był on bezpieczny dla skoczków.

Przewodniczący komitetu organizacyjnego zmagań w Wiśle, Andrzej Wąsowicz, poinformował nas, że zgniło podłoże, na którym usytuowany jest zeskok skoczni. Spowodowane mogło to być przez użycie drewna złej jakości. Remont w tej sytuacji jest konieczny. – Nie ma właściwej podbudowy, a jak skoczkowie lądują, to działają pewne siły… A to wszystko musi być przecież stabilne i bardzo równe. Już rozpoczęły się przygotowania do tego remontu. Jest zamówione polskie, dobrze zaimpregnowane drewno, nie będziemy go ściągać z dalekiej Finlandii. Producent daje 20 lat gwarancji na to, że nie będzie się niszczyć mówił.

Przygotowania do remontu ruszyły więc pełną parą, tak by wszystkie szkody udało się naprawić przed przyjazdem zarówno skoczków z Polski, jak i ekip zza granicy, a Wisła mogła po raz kolejny, stać się miastem skoków narciarskich. – Rozmawiałem z dyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu. W środę o godzinie 11:00 zbierze się rada budowy. Razem z fachowcami zdecydujemy, w jaki sposób będziemy naprawiać obiekt. Moi pracownicy skończyli robić pomiary, będę musiał je zsumować, żeby wiedzieć, ile metrów kwadratowych jest do wymiany. Jest już ogłoszony przetarg – tłumaczył Wąsowicz.

Przypomnijmy, że obiekt im. Adama Małysza przechodził już kilka podobnych remontów w latach wcześniejszych. W 2014 roku zauważono nierówności znajdujące się w okolicach 145. metra. Po ściągnięciu igelitu, na zeskoku dostrzeżono duże zniszczenia podbudowy drewnianej, które mogły być spowodowane użyciem niewłaściwego drewna do budowy tych części. W przerwie między rywalizacją zimową, a letnią, Centralny Ośrodek Sportu podjął się remontu w celu naprawienia uszkodzonych elementów.

Naprawa skoczni miała miejsce także w roku 2016, kiedy to po przeprowadzeniu rutynowej kontroli okazało się, że część zeskoku wymaga naprawy. Podkreślono wówczas, że spowodowane to było, tak jak dwa lata wcześniej użyciem niewłaściwego drewna przy budowie skoczni, stąd zapadła decyzja o wymienieniu go na nowe. Trwała ona niecały miesiąc, jednak nie był to wówczas koniec remontu. Podłoże zbutwiało jeszcze w dwóch miejscach, które również wymagały wymiany. Obiekt był jednak gotowy do oddawania skoków, dlatego wymianę tych miejsc odłożono na jesień.

Obecny remont nie jest więc pierwszym na obiekcie im. Adama Małysza. Zarówno organizatorzy, jak i kibice wierzą że przebiegnie on sprawnie i nie pojawią się żadne problemy, które mogłyby wpłynąć na rozgrywane w lipcu letnie zawody. – Nie kreuję się na fachowca w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że w okresie budowy popełniono jakieś błędy. To nie powinno się wydarzyć, ale mamy pomysły, żeby temu zaradzić. Najważniejsze, że mamy środki na to przeznaczone. Myślę natomiast, że można uspokoić kibiców i skocznię przygotujemy na zawody w lipcu. Wszystkim bardzo na tym zależy – podsumował włodarz skoczni w Wiśle.

 

Maria Chenczke
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz