Słoweńskie plany na letnie starty i rozwiązanie problemów zdrowotnych Laniška
Anže Lanišek (fot. Julia Piątkowska)

Słoweńskie plany na letnie starty i rozwiązanie problemów zdrowotnych Laniška

Słoweńscy skoczkowie mają już za sobą pierwsze zgrupowanie przygotowawcze przed sezonem 2021/2022. Po burzliwej zimie, w której nie brakowało konfliktów i trenerskich roszad, ale także spektakularnych sukcesów, podopieczni Roberta Hrgoty spotkali się w Kranju, a w drugiej połowie maja, w Planicy, powrócą na skocznię.

 

Słoweńskie plany na lato

Zgodnie z decyzją Słoweńskiego Związku Narciarskiego, w kadrze narodowej A znalazło się ośmiu zawodników. W tym gronie są: Anže Lanišek, Bor Pavlovčič, Domen Prevc, Peter Prevc, Žiga Jelar, Timi Zajc, Tilen Bartol oraz Cene Prevc. Ostatni z nich, mimo że oficjalnie będzie miał status zawodnika kadry A, cykl treningowy będzie odbywał razem z drugą grupą szkoleniową (B).

Wiele wskazuje na to, że trener Robert Hrgota, który w trakcie minionego sezonu zimowego niespodziewanie objął słoweńską reprezentację (zastępując Gorazda Bertoncelja, który zrezygnował po krytyce ze strony Zajca), okrzepł na nowym stanowisku i mając w perspektywie dwuletni kontrakt, będzie mógł z większym spokojem realizować swój plan. Do prowadzonego przez 32-latka sztabu szkoleniowego już teraz dołączyli: Gašper Berlot, który wraz z Robertem Kranjcem zajmą się przygotowaniem kombinezonów, a także trener fitness, Matjaž Polak.

Co sam trener główny sądzi o formie swoich podopiecznych podczas pierwszego zgrupowania? – Wspólne przygotowania rozpoczęliśmy 26 kwietnia, jednak chłopcy już wcześniej ćwiczyli indywidualnie, żeby już na starcie grupowych treningów nie byli zbytnio obciążeni. Jesteśmy w trakcie podstawowych przygotowań, baza musi być dobrze wykonana. Trzeba najpierw przygotować całe ciało, aby później przejść do specjalistycznych ćwiczeń. Jestem zadowolony z gotowości większości z moich podopiecznych – skwitował Hrgota.

Szkoleniowiec zapowiedział, że Słoweńcy mają w planach pojawić się w najmocniejszym składzie już na zawodach Letniego Grand Prix w Wiśle (17-18 lipca), a także francuskim Courchevel (7 sierpnia). Wrześniowe zmagania w kazachskim Szczuczyńsku, rosyjskim Czajkowskim oraz rumuńskim Rasnovie, będą najprawdopodobniej okazją do wykazania się słoweńskiego zaplecza. Pierwszy słoweński „garnitur” powróci do rywalizacji w austriackim Hinzenbach (26 września) i podczas finału LGP w niemieckim Klingenthal (3 października).

 

Lanišek celuje w szczyt, Pavlovčič uczy się nowości

Jeszcze przed zgrupowaniem, sporą ulgą dla Słoweńców musiały być wieści dotyczące stanu zdrowia ich lidera, Anže Laniška. Brązowy medalista tegorocznych Mistrzostw Świata od dłuższego czasu narzekał na bóle pleców. Jeszcze zimą wydawało się, że w grę może wchodzić operacja, która na jakiś czas wykluczyłaby 25-latka z treningów. – Z moimi plecami jest już w porządku. Znaleźliśmy przyczynę bólu. Nie będzie konieczna żadna interwencja chirurgiczna. Rozwiążemy ten problem, poprawiając moje wzorce ruchowe, które do tej pory były nieprawidłowe. Zostałem już zbadany przez dwóch lekarzy, a po konsultacji odbyły się ćwiczenia, które muszę systematycznie wykonywać, aby znaleźć odpowiednią postawę, nie tylko podczas treningu, ale i poza nim – tłumaczy dziewiąty zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Po najlepszym sezonie w dotychczasowej karierze, Lanišek nie zamierza spoczywać na laurach. – Cele zawsze są wysokie. Wśród nich jest oczywiście oddawanie najlepszych skoków w każdych zawodach. Chcę jednak oczywiście być najlepszy, być tym, którego wszyscy podziwiają. Może uda mi się to w tym roku, może w przyszłym, a może nigdy… Mimo tego to jest cel, dla którego ciężko pracuję – podkreślił.

Minionej zimy, po poziomu Laniška udawało się doskakiwać czasami Borowi Pavlovcicowi. Niespełna 23-letni zawodnik po raz pierwszy wskoczył na pucharowe podium 6 lutego w Klingenthal, a do końca zimy sztuka ta udała mu się łącznie trzykrotnie. Sezon zakończył na bardzo dobrej 13. pozycji, jednak jak się okazuje, kolejny będzie dla niego sporym wyzwaniem. – Chcę jak najszybciej uchwycić zeszłoroczną formę i jeszcze ją poprawić. W tej chwili nadal jest to jednak dość trudne, ponieważ zmienił się mój sztab szkoleniowy. Muszę jeszcze dostosować wiele rzeczy, ale mam nadzieję, że szybko uda mi się do wszystkiego dopasować, aby współpraca przebiegała płynnie – skwitował Pavlovcic, który z zawodnika kadry B, współpracującego ze szkoleniowcem Igorem Medvedem, stał się skoczkiem kadry A, co wiąże się z trenowaniem pod okiem Roberta Hrgoty.

 

Skoczkowie po przejściach

Poza zawodnikami przeżywającymi najlepszy okres w karierze, w ekipie trenera Hrgoty nie brakuje też sportowców „po przejściach”. Do takich zaliczyć można z pewnością Petera Prevca, który jak dotąd bezskutecznie próbuje wrócić do zwycięskiej formy sprzed kilku sezonów. Minionej zimy utytułowanemu 28-latkowi, który kiedyś sięgał po Kryształową Kulę, ani razu nie udało się wskoczyć do czołowej dziesiątki. Czy najstarszy z braci Prevców ma plan na sezon olimpijski? – Muszę zachować to, co wiem, i poprawiać to, czego nie wiem. Nie chcemy wprowadzać dużych zmian, a bardziej monitorować proces treningowy, dostosowując go do codziennego samopoczucia. Jeżeli będę czuł się dobrze, wykonam więcej ćwiczeń, jeśli nie, mniej. W zeszłym sezonie zbyt szybko się denerwowałem, myślałem że automatycznie wszystko samo się poprawi. Teraz trzeba będzie więcej przemyśleć – stwierdził.

Najbardziej niepewną sytuację w kadrze narodowej zdawał się mieć Timi Zajc. To właśnie po jego słowach, w słoweńskiej kadrze narodowej rozpętała się burza, która finalnie doprowadziła do rezygnacji trenera Gorazda Bertoncelja, a także odsunięcia od składu samego Zajca. 21-latek uzyskał jednak kredyt zaufania od rodzimych działaczy i nowego szkoleniowca i znalazł się w ósemce nominowanej do kadry A. Jak zamierza skorzystać z tej szansy? – Przybyłem na zgrupowanie przygotowawcze z niczym, więc jestem szczęśliwy, że za nami najtrudniejsza, pierwsza część ćwiczeń. Pierwszy tydzień zawsze jest najbardziej pracowity. Trzeba jednak cały czas pozostawać w rytmie treningowym i być skupionym. To najważniejsze – skwitował.

 

Bartosz Leja,
źródło: sloski.si

 

Podziel się:

Dodaj komentarz