Kibice na trybunach już od 15 maja. To świetne wiadomości przed Grand Prix w Wiśle
Wiele wskazuje na to, że do Wisły powrócą kibice (fot. Albert Stasiak / Instagram.com/piwnasytuacja)

Kibice na trybunach już od 15 maja. To świetne wiadomości przed Grand Prix w Wiśle

Wszystko wskazuje na to, że już podczas zawodów Letniego Grand Prix w Wiśle, na skoczni im. Adama Małysza pojawią się kibice. Sygnalizował to w rozmowie z nami szef komitetu organizacyjnego zawodów Andrzej Wąsowicz, a teraz potwierdza się to w kolejnych decyzjach rządu o znoszeniu restrykcyjnych obostrzeń. Pandemiczne statystyki zachorowań na koronawirusa spadają, co może być sporą iskrą nadziei na kolejne miesiące.

 

Zgodnie z rządowymi informacjami, już 15 maja kibice będą mogli wrócić na trybuny sportowych aren w naszym kraju. Jako pierwsi skorzystają na tym fani piłki nożnej, a piłkarze rywalizujący w PKO Ekstraklasie, nareszcie będą mogli liczyć na głośny doping na trybunach (a nie spoza stadionu). Początkowo, stadiony zlokalizowane na otwartej przestrzeni będą mogły być wypełnione w 25 procentach, jednak w planach jest 50 procentowa obecność kibiców już od 29 maja. To reakcja na korzystniejsze w ostatnich tygodniach statystyki zachorowań na wirusa SARS-CoV-2. I chociaż sytuacja wciąż jest daleka od ideału i normalności, to dla kibiców jest to wyraźny sygnał na powrót do wspólnego dopingowania swoich ulubieńców. 

O takich liczbach wspominał nam podczas kwietniowej rozmowy z naszym portalem Andrzej Wąsowicz. Włodarz skoczni im. Adama Małysza w Wiśle, odpowiedzialny za organizację zawodów Letniego Grand Prix w Wiśle przyznawał, że liczy na możliwość otwarcia bram skoczni dla fanów skoków narciarskich. – Przygotowujemy się do tej imprezy, jak do imprezy masowej, tym bardziej, że po raz pierwszy będą uczestniczyć w niej dziewczyny. Atrakcyjność będzie więc większa i myślę, że w lecie, jak osiągniemy odporność populacyjną, to jest szansa, że chociaż te 50 procent ludzi zawita – mówił o inauguracji zmagań na igelicie, która odbędzie się w dniach 16-18 lipca. – Człowiekowi się odechciewa organizować zawody po to, by ucieszyli się tylko skoczkowie. Żal mi naszej wspaniałej publiczności, która gromadzi się nawet poza ogrodzeniem, by wspierać swoich zawodników. Jest to bardzo przykry czas – przyznał.

Teraz można już potwierdzić, że wśród wielu dyscyplin sportowych, także i organizatorzy zawodów w skokach narciarskich otrzymali zielone światło na imprezy z udziałem publiczności. Tym samym po długiej przerwie, kibice najprawdopodobniej (o ile obostrzenia nie zostaną przywrócone) zawitają w końcu także na polskie skocznie. Przypomnijmy, że w minionym sezonie 2020/2021, zarówno zawody Letniego Grand Prix w Wiśle (21-23 sierpnia), jak i Pucharu Świata w Wiśle (20-22 listopada) i Zakopanem (15-17 stycznia oraz 12-14 lutego) zostały rozegrane jako imprezy niemasowe, a zimą kibiców na trybunach w ogóle zabrakło. Stało się tak oczywiście ze względu na chęć ograniczenia ryzyka zakażeń koronawirusem w pandemicznych realiach. Jednocześnie po raz pierwszy w historii, trybuny skoczni im. Adama Małysza, jak i Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza świeciły pustkami, a gdy z głośników przestawała grać muzyka, zmagania poziomem głośności nie przypominały wielkiego sportowego święta, a raczej nieoficjalne treningi.

Mimo, że do zimowego Pucharu Świata, wciąż pozostaje sporo czasu, a decyzje dotyczące obostrzeń będą podejmowane na bieżąco (w zależności od poziomu zachorowań), to Wąsowicz już teraz snuje przypuszczenia dotyczące tej imprezy. – Wszystko wskazuje na to, że kibice na stadionach zaczną się niebawem pojawiać, jednak jak znam życie, wtedy też może to być tylko wspomniane 50 procent. W zimie wirus niestety może wrócić – podkreśla.

Zawody PŚ w Wiśle odbędą się w dniach 3-5 grudnia. Wcześniej skoczków czeka rywalizacja w rosyjskim Niżnym Tagile (19-21 listopada) i fińskiej Ruce (26-28 listopada). Nasi sąsiedzi ze wschodu, już teraz zapowiadają, że zamierzają zorganizować zawody z licznym udziałem publiczności. – Liczba przypadków koronawirusa w obwodzie swierdłowskim spada każdego dnia. Coraz więcej osób jest też szczepionych. I dzięki temu obostrzenia są z każdym kolejnym tygodniem znoszone. Już teraz, podczas plenerowych imprez sportowych, trybuny aren mogą być wypełnione kibicami w 75 procentach. W przypadku kompleksu skoczni w Niżnym Tagile, 75 procent to około półtora tysiąca kibiców dziennie – powiedział nam oficer prasowy zawodów w Niżnym Tagile, Andriej Kasza. Wspomniał też marcowy Puchar Świata kobiet, który jako jedyny w całym zimowym kalendarzu, mógł liczyć na obecność kibiców. – FIS i lokalne władze, uznały to wydarzenie za sukces. Jednocześnie udało nam się wówczas zapewnić sportowcom jak największy poziom bezpieczeństwa, a cała impreza była zgodna z COVID-owym protokołem. Z pewnością będziemy chcieli to powtórzyć w listopadzie.

 

Bartosz Leja,
źródło: gov.pl / informacja własna

 

Podziel się:

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Wiktoria

    Ubiegłoroczne LGP nie zostało rozegrane przy pustych trybunach. Zarówno w czasie LGP i LPK kibice mogli wejść na skocznię z zachowaniem limitu 1000 osób z tego, co pamiętam 🙂

    1. Bartosz Leja

      Tak, tak, oczywiście racja 🙂 Nawet nam udzieliły się za bardzo pandemiczne realia…

Dodaj komentarz