You are currently viewing Co dalej z lotami Pań? Nieustępliwa walka skoczkiń i pomoc Sary Hendrickson
Sarah Hendrickson (fot. Julia Piątkowska)

Co dalej z lotami Pań? Nieustępliwa walka skoczkiń i pomoc Sary Hendrickson

Nie milkną echa decyzji FIS w sprawie kobiecych lotów narciarskich. Kiedy wydawało się, że nie ma szans, żeby ujrzeć zawodniczki na mamucim obiekcie już w przyszłym sezonie, okazało się, że jest jednak światełko w tunelu. Ma nim być była amerykańska skoczkini Sarah Henrickson, która zamierza wpłynąć na osoby decyzyjne na najwyższym szczeblu.

 

Temat kobiecych lotów narciarskich od lat jest głównym tematem rozmów  na wielu szczeblach i budzi spore kontrowersje. Jeszcze niedawno mówiło się jednak, że pierwsze tego typu wydarzenie odbędzie się w norweskim Vikersund już w sezonie 2021/2022. Patrząc na specyfikę Vikersundbakken (HS-240), stosunkowo niskie prędkości na progu, a także niski tor lotu, obiektu ten byłby najbardziej bezpiecznym miejscem rozegrania historycznego konkurs kobiecych lotów. Niestety, podczas kwietniowych obrad Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, przedstawiciele poszczególnych krajów odrzucili propozycję Skandynawów. Oznacza to, że zawodniczki będą musiały poczekać (co najmniej) aż do sezonu 2022/2023.

W żeńskim gronie zawrzało. Swojego oburzenia nie kryły przede wszystkim Norweżki, na czele z trzykrotną zdobywczynią Kryształowej Kuli, Maren Lundby. - Cały czas wmawia się nam, że nasza dyscyplina jest zbyt słabo rozwinięta, żeby mieć takie same prawa jak mężczyźni. To naprawdę frustrujące - powiedziała w rozmowie z norweskimi mediami.

Przypomnijmy, że w głosowaniu wzięło udział 16 nacji, a zakończyło się ono stosunkiem 9 do 7 na niekorzyść zawodniczek. Według informacji Norwegów, wśród nacji głosujących na "nie" byli m.in. Austriacy, Niemcy i Polacy.

Kiedy wydawało się, że sprawa jest praktycznie przegrana, nowy bieg sprawie nadać może znakomita amerykańska skoczkini Sarah Hendrickson, która reprezentuje sportowców w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Pierwsza w historii triumfatorka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata kobiet (w sezonie 2011/2012), będzie chciała wpłynąć na osoby decyzyjne podczas najbliższych obrad FIS, które zaplanowano na 18 maja.

- Sarah chce, żeby ponownie zajęto się tą sprawą. Głosowanie było bardzo wyrównane. Wiemy np., że Szwecja nie miała swojego reprezentanta w głosowaniu, ale chciałaby mieć w kolejnym, jeśli takowe by było. W takiej sytuacji liczy się każdy głos, a obecność osoby z naszego środowiska będzie dodatkowym bonusem - oznajmiła Lundby, która jest w stałym kontakcie z Amerykanką. - Sarah skontaktowała się ze wszystkimi zawodniczkami skaczącymi w Pucharze Świata, które są zainteresowane skokami na mamucie. Wykonuje naprawdę świetną robotę dla naszego środowiska - dodała aktualna mistrzyni świata z dużej skoczni, doceniając działania koleżanki zza Oceanu.

Szansę w osobie mistrzyni świata w Val di Fiemme widzi też Bertil Palsrud, który reprezentuje Norwegię w zarządzie FIS. - Jeśli Hendrickson zabierze głos w tej sprawie, to jest szansa na ponowną dyskusję. Wówczas, jeśli odbędzie się ponowne głosowanie rozstrzygnięcia mogą być zupełnie inne, z korzyścią dla zawodniczek - podkreśla Norweg. - Kilka tygodni temu odbyliśmy długą rozmowę. Nie wiem jak Sarah zamierza to "ugryźć" i czy wystarczająco dużo nacji zmieni zdanie - dodał.

Czy głos mistrzyni świata z 2013 roku i zwyciężczyni 13 pucharowych konkursów okaże się wystarczający? O tym z pewnością dowiemy się już wkrótce.

 

źródło: dagbladet.no

 

Dodaj komentarz