Marita Kramer: „Czułam się wystarczająco silna, aby zdobyć Kryształową Kulę”
Marita Kramer (fot. LOC Chaikovsky / Pavel Semyannikov)

Marita Kramer: „Czułam się wystarczająco silna, aby zdobyć Kryształową Kulę”

Sezon 2020/2021 dla Marity Kramer był przełomowym momentem kariery. Austriaczka holenderskiego pochodzenia zdominowała ubiegłą zimę, wygrywając aż siedem z trzynastu konkursów Pucharu Świata. Mimo, że nie udało jej się zdobyć indywidualnego medalu Mistrzostw Świata i Kryształowej Kuli, 19-latka z perspektywy czasu jest zadowolona ze swoich osiągnięć.

 

Anna Fergisz: Na początku gratuluję sukcesów. Siedem wygranych na trzynaście konkursów robi wrażenie. Czy przed sezonem czułaś, że ta zima może być przełomowym momentem w twojej karierze?

Marita Kramer: Dziękuję! Czułam się dość mocna na początku tego sezonu, ale nie byłam pewna, na czym stoję. Ramsau [inauguracyjny konkurs PŚ, który Austriaczka wygrała – przyp.red.] pokazało mi, że moje skoki są naprawdę dobre i że może to być ekscytująca zima.

 

Czy opóźniony start sezonu i odwoływane konkursy wpłynęły na Twój proces przygotowania do sezonu?

Oczywiście szkoda, że ​​mieliśmy kilka odwołanych konkursów, ale starałam się zobaczyć pozytywny aspekt tej sytuacji. Polegał on na tym, że miałam trochę więcej czasu na przygotowania czysto sportowe, takie jak trening siłowy czy techniczny.

 

Mistrzostwa Świata były dla Ciebie pechowe. Dwukrotnie byłaś czwarta w konkursach indywidualnych. Czy medale, złoty w drużynówce kobiet i brązowy w mikście, wynagrodziły w pewien sposób indywidualne braki?

Po Oberstdorfie miałam mieszane uczucia, ale zdecydowanie byłam zadowolona z medali, które zdobyliśmy. Dwukrotne zajęcie czwartego miejsca jest dość trudne, ponieważ moim celem było znalezienie się w pierwszej trójce. Dlatego zdobycie złotego medalu z drużyną dzień później, wiele dla mnie znaczyło. W ogóle się tego nie spodziewałyśmy, a walka ze Słowenią była niezwykle zacięta i ekscytująca.

 

Na początku Blue Bird powiedziałaś, że nie sądzisz, aby udało Ci się sięgnąć po Kryształową Kulę. Jednak czy z każdym kolejnym wygranym konkursem w rosyjskim turnieju, pojawiała się myśl, że może się udać dogonić rywalki?

Na początku sezonu postawiłam sobie za cel bycie w pierwszej trójce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. To, że sezon będzie tak dobry, nie było przewidywalne, ale faktycznie czułam się wystarczająco silna, aby zdobyć Kryształową Kulę, więc o to walczyłam. Po Rumunii nie byłam już tego pewna… [w Rasnovie Kramer nie została dopuszczona do startu po niejasnej sytuacji z testami na COVID-19 – przyp.red.] Miałam tyle punktów straty do pozostałych zawodniczek, że zaczęłam skupiać się tylko na tym, aby oddawać jak największą liczbę dobrych skoków i wygrywaniu tak często, jak tylko mogę. To, że ​​byłam tak blisko zwycięstwa w klasyfikacji generalnej w końcówce sezonu było trochę smutne, ale jednocześnie… szczęśliwe. Było smutne, bo zwycięstwo w klasyfikacji generalnej nie było czymś niemożliwym, a z drugiej strony było to świetne potwierdzenie moich dobrych występów przez całą zimę. Zwycięstwo w Blue Bird było po prostu doskonałym sposobem na zakończenie tego sezonu. I jak powiedziałem na początku, moim celem w sezonie było znalezienie się w pierwszej trójce i udało mi się osiągnąć ten cel, więc jestem zadowolona.

 

A jak teraz wyglądają Twoje ćwiczenia? Trenujecie już na skoczni, czy skupiacie się bardziej na treningach siłowych?

Aktualnie robię dużo podstawowych ćwiczeń, trenuję nogi, kwestie techniczne, mam także trening wytrzymałościowy, który bardzo mi się podoba. Zawsze jest coś do poprawienia, dlatego ten sport jest tak fascynujący.

 

Jak dobrze wiemy, pochodzisz z Holandii. W tym kraju skoki narciarskie nie są za bardzo popularne. Jak w takim razie zaczęła się Twoja przygoda z tym sportem?

Urodziłam się w Holandii i rzeczywiście nie ma tam gór… Ale jako dziecko często jeździłam razem z rodziną na narty do Austrii. W 2008 roku przenieśliśmy się tam, a później zapisałam się do miejscowego klubu narciarskiego. Kiedy byłam w czwartej klasie szkoły podstawowej, właśnie tam odbyły się na skoczni zawody dla dzieci. Skoczyliśmy z najmniejszej ze skoczni na nartach zjazdowych. Byłam pod wrażeniem tego sportu i od razu zdecydowałem się, aby trenować skoki narciarskie. Po szkole podstawowej poszłam do szkoły narciarskiej i zaczęłam regularne treningi.

 

Czy myślałaś kiedyś o tym, aby reprezentować kraj, w którym się urodziłaś?

Tak, myślałam o reprezentowaniu Holandii, bo wciąż trochę czuję się Holenderką. Zaczęłam jednak skakać w Austrii. Skakałam dla tego kraju od początku i jestem naprawdę wdzięczna za to, co mi zaoferowano. Z tego powodu zawsze będę skakała dla Austrii, co nie znaczy, że już nie czuję sentymentu do Holandii.

 

W przyszłym roku czeka nas największa sportowa impreza czterolecia. Czy olimpijskie zmagania w Pekinie są Twoim głównym celem na kolejny sezon?

Igrzyska olimpijskie to jeden z największych celów każdego sportowca, nad którym pracuje się  przez wiele lat. Krok po kroku staramy się zbliżać do spełnienia tego marzenia. Ja mam taki  cel i zamierzam ciężko nad nim pracować.

 

rozmawiała Anna Fergisz

 

Podziel się:

Dodaj komentarz