You are currently viewing Pozew Bråthena przeciwko federacji. Czy Norweski Związek Narciarski straci wsparcie sponsorów?
Clas Brede Bråthen (fot. Bartosz Leja)

Pozew Bråthena przeciwko federacji. Czy Norweski Związek Narciarski straci wsparcie sponsorów?

Konflikt pomiędzy norweską federacją, a Clasem Brede Bråthenem coraz bardziej przybiera na sile. Dyrektor sportowy drużyny Wikingów złożył pozew przeciwko rodzimej federacji. Norweskiemu Związkowi grożą również sponsorzy kadry.

 

Spotkanie zarządu i pozew Bråthena przeciwko rodzimej federacji

W ostatnich dniach Norweski Związek Narciarski przeprowadził spotkanie zarządu, podczas którego poruszona została sprawa Clasa Brede Bråthena. Co ciekawe, sam menadżer sportowy drużyny Wikingów nie został na to posiedzenie zaproszony i jak sam podkreśla oczekuje od rodzimego związku stałego zatrudnienia. Zarząd norweskiej federacji na posiedzeniu zdecydował, że podtrzymuje swoją decyzję i popiera prezesa i sekretarz generalną związku. Zdaniem kierownictwa, nowym powodem dla zwolnienia Bråthena ma być teraz jego skandaliczne zachowanie i fatalna komunikacja, a nie tak jak wcześniej prywatny konflikt z Erikiem Røste i Ingvild Bretten Berg.

W grudniu 2020 roku Bråthen miał dostać ostrzeżenie od norweskiej federacji, której nie podobało się to w jaki sposób wypowiada się w mediach. – Bråthen pracuje jako menadżer sportowy od 2005 roku. Przyczynił się do bardzo dobrych wyników sportowych, ale jego zachowanie i niechęć do dostosowania się do naszych uzasadnionych oczekiwań oznacza, że ​​nasza federacja nie może z nim przedłużyć współpracy. Norweski Związek Narciarski podkreśla, że ​​to nie opinie Bråthena, ale jego forma komunikacji i zachowania są niedopuszczalne – czytamy w komunikacie rodzimej federacji Bråthena. 

Jak wynika z najnowszych informacji, rodzima federacja bardzo chciała przedłużyć wcześniej kontrakt z obecnym dyrektorem sportowym. Nowa umowa miała obowiązywać aż do kwietnia 2025 roku. Clas Brede Bråthen odbył spotkanie w sprawie nowego kontraktu z szefem ds. skoków narciarskich. Alf Tore Haug miał wtedy przedstawić menadżerowi sportowemu wstępny projekt nowej umowy, którą podpisać miałby Bråthen. Sytuacja w federacji dynamicznie się jednak zmieniała, a powodów zmiany decyzji nie rozumie sam Bråthen, który cały czas liczy na to, że zdoła mu się załagodzić spór z Norweskim Związkiem Narciarskim. Menadżer sportowy kadry Wikingów ogłosił jednak, że w zeszłym tygodniu złożył pozew przeciwko norweskiej federacji, co tylko jeszcze bardziej zaostrzyło konflikt. – Nie widzę powodu, dla którego tego konfliktu nie dało by się rozwiązać. Wspomniana jest forma współpracy, a moim zdaniem współpraca jest czymś, co dotyczy kilku stron, więc myślę, że rozpoczęcie wspólnej rozmowy na ten temat jest ważne – mówi dyrektor sportowy norweskiej kadry.

Kilka dni temu okazało się również, że przed trzema laty Bråthen dostał propozycję… zastąpienia Waltera Hofera w roli dyrektora Pucharu Świata. Dwaj panowie spotkali się w Tromsø w związku z nowymi skoczniami, które mają powstać na północy Norwegii. Clas Brede Bråthen postanowił wtedy odrzucić jednak ofertę Austriaka. Swoją decyzję uzasadniał wtedy faktem, że miał jeszcze wiele spraw do pozałatwiania w norweskich skokach. – Walter powiedział mi, że „namaścił” mnie jako kandydata na swojego następcę. Niesamowicie obiecujące było wtedy to, jak mnie postrzegał. Później rozmawialiśmy o tym, a Walter poruszył tę kwestię nawet z Gianem Franco Kasperem, który był wówczas prezydentem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Wierzyłem, że poprzez swoją rolę dyrektora sportowego będę mógł przyczynić się do wpływania na międzynarodowe skoki narciarskie – zdradza 52-letni działacz.

 

Norwegowie utracą wsparcie sponsorów?

Konflikt pomiędzy Bråthenem, a jego rodzimą federacją powoli zaczyna odciskać swoje piętno również na zawodnikach. Sponsorzy norweskiej kadry zagrozili, że są w stanie zerwać współpracę z kadrą Wikingów, jeśli związek nie rozwiąże sprzeczki z obecnym dyrektorem sportowym drużyny. Jeden z głównych partnerów norweskiej reprezentacji, firma Help stoi po stronie Clasa Brede Bråthena. – Nasza umowa sponsorska będzie renegocjowana na wiosnę, a wynik tej sprawy może mieć wpływ na to, co dalej będziemy robić. Prawdopodobieństwo przedłużenia umowy sponsorskiej jest oczywiście mniejsze przez sposób prowadzenia tej sprawy przez związek. Widzimy, że Clas przemawiał tylko w imieniu swoich podopiecznych. Mówił to, czego wielu zawodników nie usłyszało od związku narciarskiego, choćby jeśli chodzi o prawo skoczkiń do skakania na takich samych warunkach, jak mężczyźni – mówi Are Børresen, dyrektor ds. komunikacji w firmie Help.

Nie tylko firma Help zaniepokojona jest sposobem w jaki Norweski Związek Narciarski próbuje rozwiązać konflikt ze swoim dyrektorem sportowym. Również inny sponsor, marka Nammo, stanęła po stronie Bråthena. – Jesteśmy głęboko zaniepokojeni tym, jak ta sprawa rozwija się w kontekście naszego narodowego sportu, który Nammo ma szczęście sponsorować od 11 lat. Jesteśmy teraz w fazie, w której analizujemy fakty z obu stron, zanim będziemy mogli iść w przyszłość jako sponsor – stwierdza Morten Brandtzæg, dyrektor generalny firmy Nammo. Na głosy dochodzące ze strony sponsorów kadry wkrótce odpowiedzieć ma norweska federacja, dla której utrata jakiegokolwiek wsparcia byłaby tragedią zarówno wizerunkową jak i finansową. – Wraz z komisją skoków planujemy przekazać sponsorom więcej informacji na spotkaniu w przyszłym tygodniu – zdradza dyrektor ds. komunikacji w Norweskim Związku Narciarskim Espen Graff.

Przypomnijmy jednocześnie, że wcześniej pełne poparcie dla Bråthena wyrazili sami skoczkowie, a także trenerzy kadry narodowej, czyli Christian Meyer i Alexander Stöckl. Co więcej, austriacki szkoleniowiec, który z sukcesami prowadzi męską drużynę Wikingów od 2011 roku, zaczął poważnie zastanawiać się nad tym, czy w obecnej sytuacji przedłużać kontrakt z norweską federacją.

 

Weronika Brodowska,
źródło: vg.no / nrk.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz