You are currently viewing Granerud obawia się odejścia Bråthena i Stöckla. Norwegowie bliscy ostatecznego rozwiązania?
Magnus Brevig, Clas Brede Bråthen, Alexander Stöckl (fot. Pavel Semyannikov)

Granerud obawia się odejścia Bråthena i Stöckla. Norwegowie bliscy ostatecznego rozwiązania?

Konflikt pomiędzy Norweskim Związkiem Narciarskim, a dyrektorem sportowym Clasem Brede Bråthenem nadal trwa. W poniedziałek odbyło się spotkanie norweskich działaczy ze sponsorami, jednak nie był na nim obecny sam zainteresowany. Mimo tego osoby najbliższe całego zamieszania twierdzą, że konflikt wkrótce dotrze do finalnego etapu. Co to oznacza? Jedno jest pewne – całą sytuacją mocno niepokoją się skoczkowie. 

 

Już wcześniej wspominaliśmy o konflikcie Clasa Brede Bråthena z rodzimą federacją. Poróżnienie początkowo miał się opierać się na domniemanym konflikcie osobistym z samym prezesem Norweskiego Związku Narciarskiego Erikiem Røste i sekretarz generalną Ingvild Bretten Berg. Jednak z czasem coraz więcej wątków z tym związanych wychodziło na jaw. Według kolejnych doniesień, następnym powodem braku przedłużenia kontraktu było „nieodpowiednie zachowanie” oraz sposób wypowiadania się w mediach, będący krytyką rodzimych działaczy.

Mimo, tych zarzutów obecny menedżer sportowy kadry Wikingów otrzymał wielkie wsparcie od zawodników, trenerów oraz sponsorów. Tym samym przyznali oni, że działania na rzecz skoczkiń czy krytyczny głos dotyczący zaniedbywania coraz trudniejszej sytuacji finansowej norweskich skoków narciarskich, były w pełni uzasadnione. Głos w sprawie zabrał też trener „Wikingów” Alexander Stöckl, który podkreślił, że wszyscy skoczkowie jak i on sam, są bardzo zadowoleni ze współpracy z Bråthenem. Co więcej, jeśli konflikt nie zostanie zażegnany, jego dalsza współpraca norweską kadrą stanie pod znakiem zapytania.

W związku z aktualną patową sytuacją, w poniedziałek działacze Norweskiego Związku Narciarskiego zwołali zebranie z przedstawicielami firm sponsorujących  kadrę Wikingów. Celem posiedzenia miało być omówienie kryzysowej sytuacji, a ze strony federacji obecni na nim byli: prezes Røste, sekretarz generalna Berg oraz trener kadry narodowej Alexander Stöckl. Co ciekawe, w spotkaniu nie wziął udziału sam zainteresowany.

Tuż po zebraniu głos zabrał szkoleniowiec z Austrii, który stwierdził, że do rozwiązania konfliktu jest coraz bliżej. – To było pozytywne spotkanie. Wszyscy zaangażowani w ten proces, z wyjątkiem Clasa, siedzieli przy stole. Następny krok powinien polegać na tym, aby miał on możliwość przedstawienia swojej wersji. Uważamy, że to kluczowe, aby był z nami, zwłaszcza w obecnym sezonie, który nie wiadomo jak będzie wyglądał. Będzie dużo łatwiej, jeśli dostaniemy wyjaśnienie. Im szybciej tym lepiej, to jest potrzebne dla wszystkich – powiedział Stöckl nawiązując do zbliżającego się sezonu olimpijskiego. Dodał, że Bråthen cieszy się wielkim zaufaniem wśród sponsorów. – Sponsorzy są bardzo szczęśliwi, że Bråthen jest naszym menedżerem i myślę, że chęć jego pozostania jest nadal silna. Mam nadzieję, że ponownie odbędzie się rozmowa z Clasem i przedstawicielami Norweskiego Związku Narciarskiego przyznał.

Szczegóły spotkania nie są jednak znane. Erik Røste przyznał tylko, że wyraził zgodę na zorganizowanie kolejnego spotkania, aby jak najszybciej rozwiązać konflikt. – Odbyliśmy konstruktywne spotkanie i zgadzamy się na ponowne rozmowy. Nie chcę teraz wchodzić w to wchodzić. To sprawa, która jest załatwiana wewnętrznie i proszę o uszanowanie tego powiedział w rozmowie z norweską TV2. – Chcemy rozwiązać sprawę jak najlepiej dla norweskich skoków narciarskich – podkreślił. Czy oznacza, że nieugięte kierownictwo federacji narciarskiej z Kraju Fiordów zmieni zdanie? Spoglądając na dotychczasowe słowa i na to, jak daleko zabrnął ten konflikt (do sprawy mieli się włączyć przedstawiciele prawni obu stron), można w to powątpiewać. Nadal nie wiadomo zatem, czy kontrakt Clasa Brede Bråthena, który kończy się w kwietniu 2022 roku zostanie przedłużony.

52-letni Bråthen, mimo że zabrakło go na spotkaniu z szefostwem federacji, sam spotkał się ze wszystkimi głównymi sponsorami reprezentacji, aby przedstawić swoją wersję konfliktu. – Próbowałem przedstawić, jakie są moje doświadczenia w tej sytuacji. Mam nadzieję, że wkrótce w tej sprawie nastąpi postęp, abyśmy mogli uzyskać rozwiązanie, które będzie najlepsze dla wszystkich wspaniałych skoczków, których mamy teraz i dla tych w nadchodzących latach. Zawsze miło jest spotkać sponsorów, a dla mnie było to bardzo dobre spotkanie, po którym czuję, że miałem okazję opowiedzieć swoją wersję sytuacji – mówił w norweskiej telewizji TV2. Bråthen przyznał także, że wierzy w szybkie i pozytywne wyjaśnienie sytuacji. Warto dodać też, że zapytany o jego nieobecność na wcześniejszym spotkaniu, powstrzymał się od zakulisowych komentarzy.

Cała afera związana z konfliktami w norweskiej federacji nie ma dobrego wpływu na zawodników, którzy zaczynają poważnie obawiać się o przyszły sezon i o to jak rozwinie się ta sytuacja. Jeśli Norweski Związek Narciarski rozwiąże kontrakt z Bråthenem, to jak już wspomnieliśmy, główny szkoleniowiec kadry narodowej Alexander Stöckl, poważnie rozważy rezygnację ze swojego stanowiska. Swoje zaniepokojenie przedstawił ostatnio obecny lider Wikingów, Halvor Egner Granerud. – Mam nadzieję, że to co zostało do tej pory zbudowane, jest tak solidne, że nie rozpadnie się od razu. Na ten moment jest dwóch bardzo silnych i dobrych liderów, którzy w takim przypadku po prostu znikną. Wtedy znajdziemy się w czymś zupełnie nieznanym – podkreślił zdobywca Kryształowej Kuli. 25-letni skoczek dodał, że jeżeli sytuacja nie rozwiąże się pozytywnie, to bez wsparcia tak doświadczonych zwierzchników, zarówno dla niego, jak i innych zawodników trudne będzie osiąganie podobnych sukcesów.

Swoje zdanie wyraził również Marius Lindvik. Mistrz świata juniorów z 2018 roku również nie wyobraża sobie przyszłości norweskich skoków bez Bråthena. Twierdzi jednocześnie, że rozwiązanie kontraktu z nim będzie niosło za sobą wiele niespodziewanych konsekwencji. – Ta sytuacja wykracza poza moją wiedzę i wolę, abyśmy zakończyła się pomyślnie. Jeśli nie, będzie to dla nas dosyć trudne. W tym konflikcie jest dużo spraw, których nie potrafię zrozumieć. Nie mam innego komentarza niż to, że chcemy kontynuować współpracę z Clasem i że wykonał fantastyczną pracę przez wiele lat, kiedy był dyrektorem sportowym. Byłoby głupio, gdyby w taki sposób zniknął – skwitował.

 

Emilia Kryzel,
źródło: VG.no / TV2.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz