You are currently viewing Łukasz Kruczek o sytuacji kadry kobiet: „Czego nam życzyć? Jedności w działaniu”
Trener Łukasz Kruczek (fot. Anna Karczewska / PZN)

Łukasz Kruczek o sytuacji kadry kobiet: „Czego nam życzyć? Jedności w działaniu”

W świątecznych Mistrzostwach Polski na Wielkiej Krokwi w Zakopanem wzięło udział zaledwie siedem polskich skoczkiń. W walce o złoty medal liczyły się tylko Nicole Konderla oraz Kinga Rajda i ostatecznie lepsza okazała się pierwsza z nich. Dla Biało-Czerwonych krajowe zawody były chwilą wytchnienia nie tylko przed Bożym Narodzeniem, ale też odskocznią od trudnych startów w Pucharze Świata. – Czego nam życzyć? Przede wszystkim jedności w działaniu – mówi nam trener Łukasz Kruczek.

 

Konderla z rekordem i złotem

NicoleKonderla MPZakopane2021 winner fotAnnaKarczewskaPZN 300x200 - Łukasz Kruczek o sytuacji kadry kobiet: "Czego nam życzyć? Jedności w działaniu"
Nicole Konderla (fot. Anna Karczewska / PZN)

Podczas Mistrzostw Polski rozgrywanych na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi (K-125 / HS-140), swój pierwszy krajowy tytuł w karierze wywalczyła Nicole Konderla. 20-latka w pierwszej próbie uzyskała 117 metrów, bardzo wyraźnie wyprzedzając konkurentki i ustanawiając nowy żeński rekord obiektu. W finale lądowała nieco bliżej (109,5 m), jednak ta odległość pozwoliła jej sięgnąć po złoty medal. – Po wylądowaniu nie byłam pewna czy ta odległość wystarczy do zwycięstwa, ale bardzo się cieszę, że ostatecznie wygrałam ten konkurs. Pierwszy skok był naprawdę bardzo fajny, drugi był trochę zepsuty, ale jestem zadowolona, że zaczynam łapać z powrotem fajne skakanie. Byłam bardzo szczęśliwa, gdy dowiedziałam się, że wygrałam. Muszę przyznać, że przed ostatnim skokiem czułam dużą presję i chyba był to najbardziej stresujący moment w mojej karierze – mówiła tuż po konkursie świeżo upieczona mistrzyni.

A co o skokach swojej najlepszej podopiecznej mówił trener Kruczek? – To nie były jeszcze super skoki, ale problem który miała ostatnio z właściwym kierunkiem odbicia, został już w dużej części rozwiązany. Co do belki startowej, z której startowały dziewczyny, z jednej strony była wysoka, ale z drugiej różnica w prędkościach najazdowych do chłopaków została zachowana. Dziewczyny jechały pierwsze, bez przedskoczków i w sumie to one były przedskoczkami konkursu męskiego – mówi szkoleniowiec Polek.

Mimo, że to Konderla wygrała w Zakopanem, faworytką konkursu była określana Kinga Rajda. 21-letnia skoczkini mająca już na swoim koncie krajowe tytuły mistrzowskie, nie zdołała oddać skoków na miarę wygranej. Po próbach na 109,5 oraz 111 metrów zdobyła srebro, a do młodszej koleżanki straciła 10,3 punktu. – Kinga oddała skoki bardzo podobne do tych, co w Klingenthal podczas Pucharu Świata. Sama nie ukrywa też, że za Wielką Krokwią nie przepada. Przede wszystkim miała duże problemy z timingiem na progu… Ten tydzień był dla niej intensywny, ponieważ od początku tygodnia trenowała w Szczyrku i mogło wkraść się trochę zmęczenia z powodu większej liczby oddanych skoków. Ale takie jest ryzyko. Teraz dopiero mamy szansę na korekty w związku z przygotowanymi w naszym kraju obiektami – podkreślił Kruczek.

 

„Pierwszy raz słyszę, że w Polsce było szkolenie kobiet”

KingaRajda MPZakopane2021 fotAnnaKarczewskaPZN 300x200 - Łukasz Kruczek o sytuacji kadry kobiet: "Czego nam życzyć? Jedności w działaniu"
Kinga Rajda (fot. Anna Karczewska / PZN)

Skład podium czempionatu uzupełniła Anna Twardosz (90,5 / 95,5 m), która wyprzedziła trzecią na półmetku Kamilę Karpiel (97,0 / 86,5 m). Trzeba jednocześnie przyznać, że poza wspomnianymi Konderlą i Rajdą, żadna z polskich zawodniczek nie zdołała przekroczyć choćby 100. metra na Wielkiej Krokwi, a w ich skokach były zauważalne spore problemy techniczne. Czy wpływ na to może mieć zauważalna obawa przed bardziej odważnymi lotami i „położeniem się” na nartach, przy jednoczesnym zbyt pionowym ich prowadzeniu, co w konsekwencji wiąże się z wytraceniem prędkości?

Na małych skoczniach też bywa to problemem, ale to „położenie się”, to jest efekt który narasta od ruszenia z belki. Cały czas zawodniczka czy zawodnik muszą być „aktywni” i napędzać skok. Jeśli w którymś momencie jest ułamek sekundy zawahania, to są małe szanse na to, tzw. „nakręcenie” się nad narty. I to bez względu na wielkość skoczni, choć oczywiście im skocznia większa tym bardziej jest to jaskrawe. Zasada jest jedna: im obiekt większy tym bardziej aerodynamika góruje nad siłą – tłumaczy 46-letni trener polskiej kadry kobiet.

Spoglądając jednak nie tylko na jakość, ale też ilość – w porównaniu do mistrzostw kobiet w innych krajach, zaledwie siedem skoczkiń na starcie w Polsce nie może zachwycać. Łukasz Kruczek, który jest trenerem kadry narodowej od kwietnia 2019 roku, zapytany o to czy w czasie ostatniej dekady szkolenie kobiet w naszym kraju szło w dobrą stronę, odparł: – O siedmiu, ośmiu latach szkolenia się nie wypowiem, gdyż pierwszy raz słyszę, aby takowe było prowadzone. My dopiero teraz, można powiedzieć od zeszłego roku, sięgamy w szkoleniu trochę dalej jak poza cztery, pięć zawodniczek. A w tym sezonie po raz pierwszy młodsza grupa zaczęła startować poza granicami kraju – wymienia. O nielicznej stawce w Zakopanem mówi: – Więcej dziewczyn nie ma możliwości startować. Są ograniczenia regulaminowe dotyczące startów na skoczniach dużych i z roku na rok sytuacja nie poprawi się w sposób diametralny. Zabrakło kontuzjowanej Wiktorii Przybyły, wtedy byłoby osiem zawodniczek, o dwie więcej niż w ubiegłym sezonie. Na większa liczbę kobiet na dużej skoczni musimy poczekać jeszcze kilka lat.

 

Turniej Sylwestrowy za pasem. „Trzeba nam życzyć jedności w działaniu”

AnnaTwardosz MPZakopane2021 fotAnnaKarczewskaPZN 300x200 - Łukasz Kruczek o sytuacji kadry kobiet: "Czego nam życzyć? Jedności w działaniu"
Anna Twardosz (fot. Anna Karczewska / PZN)

A jak wyglądają plany reprezentantek kadry narodowej na kolejne zawody najwyższej rangi? Polki na pewno wezmą udział w Turnieju Sylwestrowym, który od 30 grudnia do 1 stycznia będzie rozgrywany w słoweńskim Ljubnie. Tam skoczkinie będą czekały dwa konkursy indywidualne, których pierwsze rundy będą rozgrywane eliminacyjnym systemem KO, na kształt tego, który kibice doskonale znają z męskiego Turnieju Czterech Skoczni. Które z Biało-Czerwonych dostaną szansę udziału w tym zawodach? – Nie podjąłem ostatecznej decyzji co do składu. Będziemy jeszcze trenować i pewnie w ostatniej chwili zdecyduję, które zawodniczki wystartują w Słowenii. System KO będzie na pewno ciekawy, choć zwolennikiem tego rozwiązania osobiście nie jestem. Te konkursy to na pewno pierwszy krok w kierunku Turnieju Czterech Skoczni dla kobiet. Już w kolejnym roku ma dołączyć kolejna skocznia i tak co roku więcej, aż do wspomnianych czterech, takie jest założenie – tłumaczy Kruczek.

Przypomnijmy, że polskie zawodniczki pojawiły się na każdej z pucharowych aren od początku sezonu 2021/2022. Niestety w rosyjskim Niżnym Tagile, norweskim Lillehammer i austriackim Ramsau nie zdołały wywalczyć żadnych punktów do klasyfikacji generalnej cyklu. Sztuka ta udała się jedynie Kindze Rajdzie w Klingenthal. Na niemieckiej Vogtland Arenie reprezentantka Polski zajęła 29. miejsce zdobywając dwa pucharowe punkty. Do tej pory poza konkursem lub poza finałową trzydziestką lądowały Kamila Karpiel, Nicole Konderla i Anna Twardosz.

Od dłuższego czasu sytuacja polskich skoczkiń w zawodach najwyższej rangi jest dogłębnie omawiana w gronie najbardziej zagorzałych kibiców. Co tak naprawdę jest powodem pucharowej niemocy naszych reprezentantek? I jaki wpływ ma na to różnica podejścia do skoków wewnątrz samej kadry, o której nieoficjalnie się mówi? Zapytaliśmy o to samego szkoleniowca Biało-Czerwonych w formie… życzeń, których spełnienie byłoby remedium na bolączki całej grupy. – Na pewno można nam życzyć zaufania, zaangażowania w działaniach, trochę szczęścia też się przyda… Bez tego w skokach też nie jest łatwo. Przede wszystkim jedności w działaniu – skwitował.

Przypomnijmy, że skoczkinie wrócą do rywalizacji już 30 grudnia podczas oficjalnych treningów i kwalifikacji na normalnej skoczni HS-94 (K-85) w Ljubnie. Kolejne dwa dni przyniosą dwa indywidualne konkursy Pucharu Świata i sylwestrowo-noworocznego turnieju.

 

Bartosz Leja
źródło: informacja własna / PZN

 

Dodaj komentarz