Andrzej Stękała dla SkokiPolska: „Małymi krokami zmierzam do celu”

Andrzej Stękała (fot. Julia Piątkowska)

Andrzej Stękała (fot. Julia Piątkowska)

Andrzej Stękała, fot. Julia PiątkowskaAndrzej Stękała od Turnieju Czterech Skoczni prezentuje równą i dość wysoką formę, co potwierdził także w piątek na Wielkiej Krokwi, uzyskując dalekie odległości. Specjalnie dla nas opowiedział o swojej formie, celach i elementach skoku, nad którymi dalej musi pracować. Nie zapomniał też o kibicach i atmosferze, którą tworzą na skoczni im. Stanisława Marusarza. 

 

Dobre skoki towarzyszyły reprezentantowi z Dzianisza od początku sezonu, jednak Wielka Krokiew przyniosła wyjątkowo wysoką formę – treningowe loty na 126,0 oraz 137,5 metra dały odpowiednio 9. i 14. lokatę, a kwalifikacyjna proba na 129,5 metra dała najwyższy w piątek, 6. rezultat. Co spowodowało, że podopieczny Macieja Maciusiaka akurat na Wielkiej Krokwi zaprezentował taki wysoki poziom? – To kwestia skoczni, formy, kibiców czy ludzi, którzy ze mną pracują. Nic, tylko zdjąć czapkę i podziękować wszystkim osobom, które mi pomagają – chwalił swoich szkoleniowców i nie tylko. 

20-letni skoczek jest zadowolony ze swojej dyspozycji, jednak jego ambicje, plany i cele idą jednak znacznie dalej – Forma jest stabilna i pnie się w górę, a ja staram się wykonywać swoją dobrą robotę – przyznaje i dodaje, że liczy na wzrost zaufania szkoleniowców. – Mam nadzieję, że jeśli będę tak dalej skakać, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, żebym został w Pucharze Świata.

Szkoleniowcy jednak dopiero teraz dają Stękale więcej szans na występy w zawodach najwyższej rangi, wcześniej, choćby przed Turniejem Czterech Skoczni, utalentowany członek kadry B nie dostał powołania na te prestiżowe rozgrywki. Ta decyzja nie podcięła mu jednak skrzydeł. – Trochę bylem zawiedziony, bo wiem, że zasługiwałem na to, ale nie przejmowałem się, nie martwiłem, tylko robiłem to, co trzeba.

Praca reprezentanta AZS Zakopane polegała przede wszystkim na poprawie pozycji w locie. Jeszcze nie wszystko jest dopracowane do poziomu bliskiego perfekcji, ale pojawiają się konkretne efekty. Nad czym teraz będzie skupiał się skoczek wraz z Maciejem Maciusiakiem?   – Jeszcze narty są trochę za bardzo wykantowane, przez co tracę trochę  powietrza. Do tego nie kontroluję rąk, ale małymi krokami zmierzam do celu i będzie dobrze zakończył z optymizmem Stękała, zaznaczając jednocześnie, że liczą się dla niego techniczne elementy, a nie konkretne rezultaty. – Nie mam oczekiwań przed jutrem, po prostu będę robić swoją robotę, bo chciałbym oddawać super skoki.

 

korespondencja z Zakopanego, Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram