Skoczkowie na igrzyskach przy pustych trybunach? Słabe zainteresowanie biletami

Skocznie narciarskie kompleksu "Alpensia Jumping Resort" - arena igrzysk PyeongChang 2018 (fot. skisprungschanzen.com)Bilety na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w PyeongChang sprzedają się gorzej, niż oczekiwali tego organizatorzy. Z puli 600 tysięcy biletów dostępnych w pierwszej transzy w Korei Południowej, sprzedanych zostało jedynie 127 tysięcy, czyli około 27 procent z nich. Czy oznacza to, że podczas batalii skoczków o medale trybuny będą świecić pustkami?

 

Okazuje się, że w Korei Południowej kibice interesują się praktycznie wyłącznie konkurencjami sportowymi, w których sukcesy odnoszą głównie azjatyccy sportowcy, a do takich sportów nie należą biathlon, narciarstwo biegowe, czy skoki narciarskie.

Pomimo braku koreańskich tradycji w sportach uprawianych na śniegu, a szczególnie w narciarstwie klasycznym, członkowie komitetu organizacyjnego nie tracą nadziei. Zgodnie z ich oświadczeniem koreańska publiczność jest skłonna kupić bilety nawet w ostatniej chwili. Komitet organizacyjny największej zimowej imprezy nadchodzącego sezonu informuje także, iż ma w zanadrzu jeszcze wiele okazji promocyjnych, a sprzedaż w drugiej turze powinna pójść lepiej.

Pierwsza pula biletów trafiła do sprzedaży już 9 lutego, dokładnie na rok przed rozpoczęciem XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich, a sprzedaż zakończyła się pod koniec kwietnia. Druga tura sprzedaży ruszy we wrześniu. W sumie dostępnych na rynku jest 1,18 miliona biletów, z czego 70 % przeznaczone jest do sprzedaży krajowej, a 30 % na rynek zagraniczny. Najdroższymi spośród biletów są te na galę otwarcia oraz finał rozgrywek hokejowych. Najlepsze miejsca wycenione są aż na 1300 dolarów.

Przypomnijmy, że już w lutym 2018 roku dwa tytuły mistrza olimpijskiego w skokach narciarskich będzie bronił złoty medalista z 2014 roku z Soczi, Kamil Stoch. Wśród kobiet o ponowny indywidualny triumf powalczy Carina Vogt, a w zmaganiach drużynowych mężczyzn kolejne zwycięstwo będzie celem skoczków z Niemiec. Warto zaznaczyć, że w minionych latach zimowe zmagania o olimpijskie krążki gościły także w krajach, w których skoki narciarskie nie są zbyt popularne, a trybuny nie były zapełnione po brzegi, tak jak ma to miejsce choćby podczas pucharowych zmagań w krajach skandynawskich, w Niemczech lub Polsce. Czy w Korei Południowej również sytuację uratują jak zwykle niezawodni polscy kibice dopingujący biało-czerwonych? Przekonamy się już za około 10 miesięcy.

 

źródło: ekipa.svet24.si

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram