SKOCZKOWIE PODSUMOWUJĄ PŚ w LAHTI

Tegoroczne konkursy Pucharu Świata w Lahti przeszły już do historii. Niestety stało się już tradycją, że w rozegraniu zawodów na skoczni Salpausselkä przeszkadza wiatr. W tym roku nie było inaczej.

Najpierw odwoływano treningi i kwalifikacje, by później przenieść konkurs drużynowy i indywidualny na skocznię HS97 (K-90). W drużynówce dominowali oczywiście Austriacy, ale za ich plecami toczyła się walka o drugą pozycję. Walka, którą niestety Polacy przegrali o 0,6 pkt z Niemcami. Może pozostał lekki niedosyt, ale miejsce na podium w tak młodym składzie (Kot, Murańka, Zniszczoł, Stoch) jest wynikiem godnym podziwu.

„Konkurs drużynowy był bardzo trudny, ze względu na panujące na obiekcie warunki. Nasz zespół pokazał, że jesteśmy w solidnej formie. Konkurs trzymał w napięciu do ostatniego skoku. To było coś niesamowitego! Pokazaliśmy, że możemy wygrywać na każdym z obiektów, czy jest to skocznia normalna, duża, albo mamucia”-podsumował zawody najlepszy z Austriaków w konkursie drużynowym Thomas Morgenstern.

Tuż za podium znaleźli się Norwegowie pod wodzą lidera kadry Andersa Bardala. W walce o wyższą lokatę przeszkodził upadek Vegarda-Haukoe Skletta. Na szczęście nic mu się nie stało i mógł wystąpić w drugiej serii.

„We wczorajszym konkursie drużynowym zajęliśmy czwarte miejsce, podobnie jak na MŚ w Lotach w Vikersund, ale według mnie skakaliśmy wczoraj lepiej. Wypadek Vegarda sprawił, że nie mogliśmy walczyć o nic więcej. Zostało jeszcze parę konkursów do końca PŚ i na pewno udowodnimy swoją wysoką formę. Patrząc na swoje skoki jestem bardzo zadowolony i z optymizmem patrzę w przyszłość”-powiedział po konkursie drużynowym lider PŚ Anders Bardal.

Na 5 miejscu wylądowali Słoweńcy. Mogłoby się wydawać, że będą walczyć o podium. Jednak na normalnej skoczni nie prezentowali tak dobrej dyspozycji jak na mamucie w Vikersund. Na uwagę zasługuje niesamowity skok Jurija Tepesa na odległość 101 metrów, który jest nowym rekordem obiektu normalnego w Lahti. Kolejne miejsca zajęli słabo spisujący się Japończycy i Rosjanie. Na 8. miejscu konkurs zakończyli gospodarze zawodów-Finowie. Sensacyjnie już po pierwszej serii odpadli Czesi i z góry rzucona na „pożarcie” reprezentacja Estonii.

Tak zakończył się pierwszy dzień zawodów, który sprawił, że Polscy kibice z nadzieją w sukces naszych skoczków wyczekiwali niedzielnego konkursu.

Radość Polskich kibiców podtrzymał Aleksander Zniszczoł, który w porannym treningu zajął drugie miejsce po skoku na odległość 97,5 metra. Trening wygrał Andreas Bardal. Warto dodać, że ze swoich prób zrezygnowało kilku najlepszych skoczków (m.in. Kamil Stoch). Niestety kwalifikacje nie poszły już po myśli naszych skoczków. Do konkursu nie zakwalifikowali się Krzysztof Miętus i Aleksander Zniszczoł. Szczególnie brak w konkursie głównym tego drugiego skoczka był sporym zaskoczeniem. Pozostali Polacy skali w miarę dobrze. Najlepiej spisał się Piotr Żyła, który był drugi po skoku na odległość 95 m. Pozostali Polacy również spisali się przyzwoicie: Maciej Kot (86,5m i 23. miejsce) oraz Klemens Murańka (86m i 19. lokata). Kwalifikacje wygrał Taku Takeuchi.

W konkursie głównym karty rozdawał jednak wiatr. Wypaczał wyniki niektórych skoków. Nie obyło się bez sensacji. Do finałowej serii nie załapał się Kamil Stoch, który w ciężkich warunkach skoczył 79,5 m. co dało mu dopiero 39 miejsce. Nasi pozostali skoczkowie radzili sobie całkiem nieźle: Piotr Żyła wywalczył znakomitą, 10. lokatę. Nasz zawodnik lądował na 92 i 86 m. Dobre skoki zanotowali także: Maciej Kot, który skakał na 91,5 i 86m, co dało mu 12. pozycję oraz Klemens Murańka, który zdobył pierwsze punkty Pucharu Świata w karierze, plasując się na 21. miejscu (85 i 84,5m).

Zawody wygrał Daiki Ito, przed Andreasem Bardalem i Lukasem Hlavą, dla którego było to pierwsze pucharowe podium w karierze.

„Dziś kontynuowałem swoje dobre skoki. Drugie miejsce jest fantastyczne. Daiki Ito wygrał całkiem zasłużenie. Gratuluję również Lukasovi Hlavie, dla którego jest to pierwsze miejsce na podium” – powiedział drugi w dzisiejszym konkursie Andreas Bardal, który powiększył przewagę w klasyfikacji PŚ nad Gregorem Schlierenzauerem.

A oto co powiedział szósty w dzisiejszym konkursie wicelider PŚ: „Dzisiejszy konkurs miał dziwny przebieg. Szkoda, że nie miałem szczęścia z warunkami w pierwszej serii. Jednak szóste miejsce też jest super. Moja forma idzie cały czas w górę i będę walczył do końca o jak najwyższe cele” – podsumował popularny ”Schlieri”

Tak więc konkursy w Lahti odchodzą do historii. Kontynuując tournée po Skandynawii skoczkowie przenoszą się do Trondheim, gdzie już w czwartek odbędzie się konkurs indywidualny.

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram