WSPANIAŁY SKOCZEK, DOBRY CZŁOWIEK, PRAWDZIWY KOLEGA

schmitt_martin_kdWspaniała, 17-letnia kariera sportowa Martina Schmitta przechodzi do historii. O tym, że był wielkim skoczkiem i jest niezwykłym człowiekiem nikogo nie trzeba przekonywać. Swoimi osobistymi doświadczeniami i przemyśleniami na temat Niemca i jego osiągnięć podzielili się inni znakomici zawodnicy, koledzy z reprezentacji i rywale.

Z jednej strony to smutne, że Martin kończy karierę. Z drugiej, cieszę się, gdyż otwiera nowy rozdział w swoim życiu. Fascynowało mnie, że przez tak długi czas potrafił zachować pasję i żyć skokami- mówił o swoim koledze z reprezentacji Sven Hannavald. Życzę mu wszystkiego najlepszego w przyszłości.

Jego potencjał można było dostrzec już podczas Mistrzostw Świata w Trondheim w 1997 roku. Swoje pierwsze zwycięstwa w Pucharze Świata odnosił w sezonie, w którym ja kończyłem karierę- mówi starszy kolega z reprezentacji, legenda skoków, Dieter Thoma. Martin pozostał naturalny i w swoim życiu wiernie kieruje się prawdziwymi wartościami. Mam nadzieję, że jego wiedza i usposobienie będą wzorem dla innych zawodników, z którymi zetknie się być może jako trener.

Wielka szkoda, że jedna z największych postaci tej dyscypliny odkłada narty na bok. W skokach bardzo brakuje takich zawodników jak Martin. Przez swoje sukcesy i sposób, w jaki traktował fanów, podniósł rangę skoków narciarskich w Niemczech, na czym skorzystaliśmy także my, Austriacy– ocenia ogromny wkład Schmitta dla tej dyscypliny Andreas Goldberger. Będąc skoczkiem, który miał okazję bezpośrednio z nim rywalizować, mogę powiedzieć, że Martin jest wielki jako sportowiec. Jednak tym, czym najbardziej mi imponuje jest jego sposób bycia i to, jakim jest człowiekiem. Osiągając największe sportowe sukcesy, pozostał skromny i pełen szacunku dla rywali. Kiedy był w gorszej formie, umiał cieszyć się z wygranej innych.

Martin był dla mnie, szczególnie gdy byłem dzieckiem, prawdziwym wzorem. Należy do największych skoczków i było dla mnie prawdziwym zaszczytem móc startować razem z nim. Poza tym, był jednym z pierwszych, którzy pogratulowali mi sukcesu- wspomina początki swojej kariery Gregor Schlierenzauer. Z jednej strony, aż łza kręci się w oku na wieść o końcu kariery Martina. Z drugiej, osiągnął w sporcie bardzo wiele i nikomu nie musi niczego udowadniać. Osobiście, życzę mu wszystkiego dobrego– mówi Austriak.

Poznaliśmy się jeszcze w  szkole, mogliśmy mieć wtedy po trzynaście lat, i bardzo dobrze wspominam ten piękny, wspólnie spędzony czas– wspomina początki znajomości z Martinem Michael Uhrmann. Jego osiągnięcia wpisały go do grona legend tej dyscypliny. Zadziwia mnie, że przy sukcesie jaki osiągnął, potrafił pozostać po prostu sympatycznym facetem.

Warto przy tej okazji przypomnieć wydarzenie sprzed piętnastu lat, kiedy Martin wspomógł finansowo leczenie jednego z zawodników, który uległ poważnemu wypadkowi na skoczni. Podczas zawodów w Planicy w 1999 roku Valery Kobelev stracił równowagę w locie i runął na zeskok podobnie jak Thomas Morgenstern na skoczni w Kulm. Gdyby nie pomoc Niemca, nie wiadomo czy skoczek wróciłby do sportu, a przede wszystkim czy odzyskałby pełną sprawność.

Źródło: skispringen.com

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram