Maciej Kot: „Przegrać z Kamilem to żaden wstyd, wygrać – to przejść do historii”

Maciej Kot w Bischofshofen (fot. Julia Piątkowska)Maciej Kot, który po rozmowie z trenerem Turniej Czterech Skoczni postanowił poświęcić na pracę nad techniczną stroną swoich prób, po pierwszych skokach w Bischofshofen przyznał, że tamtejszy obiekt nie jest najlepszy do treningu. 26-letni Zakopiańczyk stwierdził też, że ewentualne pokonanie Kamila Stocha będzie dziś wyczynem historycznym.

 
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Maciej Kot, który w minionym sezonie w Turnieju Czterech Skoczni zajął czwartą pozycję, w tegorocznej edycji zadomowił się w drugiej dziesiątce stawki. 26-latek w Oberstdorfie był 15., w Garmisch-Partenkirchen zajął 18., a w Innsbrucku 13. lokatę. Podczas treningowych prób w  potwierdził aktualną dyspozycję – skacząc 119,5 oraz 124 metry osiągnął 16. i 26. rezultat. W kwalifikacjach 125,5-metrowa próba pozwoliła mu na zajęcie 20. miejsca. Jak sam przyznał, Paul-Ausserleitner-Schanze nie sprzyja pracy nad poszczególnymi elementami techniki.

–  Starałem się szczególnie jeżeli chodzi o pozycję dojazdową, ale na tę chwilę aktualizacja nie zakończyła się powodzeniem. Pamięci nie brakuje, ale trzeba usunąć jakieś stare wirusy – stwierdził używając informatycznej nomenklatury. – Ten długi, płaski rozbieg na pewno nie sprzyja pracy nad pozycją. Od pierwszego skoku była bardzo niska prędkość najazdowa, co stwarzało problemy. Skoki wyglądały dobrze, ale brakowało tej prędkości, żeby na dole odlecieć. W drugim, trzecim skoku wyglądało to troszkę lepiej, ale w kwalifikacjach mimo że prędkość była lepsza, to pozycja znowu była za bardzo wycofana i kiedy dojechałem do progu, nie byłem w stanie się z tego odbić. Trzeba znaleźć kompromis – pracę nad prędkością z odpowiednią techniką i aktywnością – ocenił.

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Jak się okazuje, Kot przyglądając się międzynarodowej stawce z drugiego szeregu, zainteresował się pechową sytuacją Niemca Richarda Freitaga, który jeszcze w Innsbrucku upadł, pozbawiając się szans na nawiązanie walki z turniejowym liderem, Kamilem Stochem. – Wygląda na to, że nie jest to poważny uraz, ale na pewno stłuczenia i lekkie naciągnięcia ścięgien uniemożliwiły mu kontynuowanie Turnieju Czterech Skoczni. Myślę, że to zmiana priorytetów. Richard stracił szansę walki w Turnieju, także przed nim Mistrzostwa Świata w Lotach i Igrzyska Olimpijeki i to jest dla niego najważniejsze. Myślę, że to słuszna decyzja. Wszyscy trzymamy kciuki, żeby powrócił jak najszybciej – zapewnił rówieśnik wciąż aktualnego lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Młodszy z braci Kot odniósł się także do szans Kamila Stocha na wygranie czwartego konkursu w 66. edycji Turnieju Czterech Skoczni. – Ja postawiłbym na to większą kwotę, jedno zero do „stówki” Kuby Wolnego może bym dodał – stwierdził z uśmiechem, po czym dodał: – Myślę, że przewaga Kamila jeśli chodzi o poziom skoków jest duża, ale większość rywali nie ma aż takiej presji. Oni nie mogą nic stracić, bo przegrać z Kamilem to nie jest żaden wstyd, ale wygrać to wielka sprawa i przejście do historii. Niektórzy zawodnicy odżyli. Stefan Kraft może być groźny, skacze u siebie, złapał trochę więcej luzu. To będzie trochę „siła złego na jednego”, ale Kamil spokojnie da radę.

 

korespondencja z Bischofshofen,
Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram