Maciej Kot: „Nie mam konkretnych oczekiwań. Potrzebuję cierpliwości”

Odkąd trenerem polskiej kadry skoczków narciarskich został Stefan Horngacher, Maciej Kot był jednym z pewniaków do „żelaznej czwóki” podczas konkursów drużynowych. Po niezbyt udanych próbach w piątkowych treningach i kwalifikacjach, dzisiejsze zmagania w Wiśle obejrzy w roli kibica. U progu nowego sezonu sam zapowiada inne podejście do własnej formy. – Nie mam konkretnych oczekiwań. Potrzebuję cierpliwości – mówi.

 

101,5 oraz 100,5 metra – to treningowe odległości osiągane przez zawodnika, który przed dwoma sezonami zajął 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Tym razem te skoki pozwoliły Maciejowi Kotowi na zajęcie 63. i 66. miejsca. Pełna mobilizacja w kwalifikacjach przyniosła 118-metrową próbę, 39. lokatę i awans do niedzielnej rywalizacji indywidualnej. Lepsze skoki kolegów spowodowały jednak, że trener Horngacher zamiast na Kota, postawił na Piotra Żyłę, Dawida Kubackiego i Jakuba Wolnego (ta czwórka będzie reprezentować Polskę w dzisiejszym konkursie drużynowym). Dla tego ostatniego będzie to dopiero drugi, a pod wodzą Stefana Horngachera pierwszy drużynowy konkurs Pucharu Świata, w którym weźmie udział. Tym samym mistrz świata juniorów z 2014 roku „wygryzł” ze składu wicemistrza świata juniorów z 2009 roku.

Sam Kot do otwarcia sezonu podchodzi wyjątkowo spokojnie. – Jeśli chodzi o ten weekend najważniejsze jest bezpieczeństwo, aby spokojnie oddać swoje skoki na śniegu. Trzeba przede wszystkim uważać przy lądowaniu, żeby nie zrobić sobie krzywdy na początku tego sezonu. Chcę spokojnie i cierpliwie pracować nad skokami. Konkretnych oczekiwań nie mam i to jest mój wniosek po ostatnich sezonach. Trzeba pracować z konkursu na konkurs, ze skoku na skok i po prostu skakać coraz lepiej dla własnej radości, Sezon jest długi, a pierwsze zawody nie są najważniejsze, to tylko pierwszy etap w bardzo długim sezonie. Mam nadzieję, że na końcu sezonu będziemy mogli powiedzieć, że był on udany – mówił podczas konferencji prasowej w Wiśle.

Na przełomie lutego i marca 2019 roku w austriackim Seefeld i Innsbrucku skoczkowie powalczą o medale Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym. Młodszy z braci Kotów, zapytany o sposób na zbudowanie optymalnej dyspozycji na kluczowe momenty sezonu, odparł: – Jeśli dałoby się zaplanować najwyższą formę, to każdy miałby ją w najważniejszym momencie. Oczywiście wszystko wokół można zorganizować tak, żeby dać największe prawdopodobieństwo pojawienia się dobrych skoków w odpowiednim momencie, ale skoki są na tyle nieprzewidywalnym sportem, że nie da się tego zaplanować.

27-letni reprezentant Polski odniósł się też do podobieństw i różnic w sposobie podejścia zawodników do pucharowych startów. – To, że mamy indywidualny cykl treningowe, to jest zbyt dużo powiedziane, bo trenujemy razem i mamy taki sam plan przygotowań. Później jednak każdy indywidualnie podchodzi do skoków, startów, swoich celów. Jeden zawodnik jest w stanie bardzo szybko dojść do formy, drugi potrzebuje więcej skoków, cierpliwości i kondekwencji w dążeniu do celu. Patrząc wstecz – potrzebuję właśnie cierpliwości. Muszę dać sobie czas i stawiać kolejne kroki pomału – stwierdził, a po zastanowieniu dodał nieco odważniej: – Mam swoje ambicje, które chcę zaspokoić.

 

informacja własna,
Julia Piątkowska, Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram