Polacy potrenują w Zakopanem, Tajner: „Horngacher nie reaguje nerwowo”

Nie na przygotowanej od początku sezonu skoczni im. Adama Małysza w Wiśle, a na przygotowanej niedawno do zimowych warunków Wielkiej Krokwi w Zakopanem potrenują polscy skoczkowie, którzy podobnie jak cała światowa czołówka, w czasie weekendu nie poskaczą w Titisee-Neustadt z powodu zbyt ciepłej aury. Jak uważa prezes Polskiego Związku Narciarskiego, taka przerwa może zadziałać odświeżająco szczególnie na liderów biało-czerwonej drużyny.

 

Problemy w Titisee-Neustadt, problemy w Engelbergu…

Jesienna aura związana z wysokimi jak na tę porę roku temperaturami powietrza, a także obfitymi opadami deszczu zmusiła organizatorów zawodów Pucharu Świata w niemieckim Titisee-Neustadt do odwołania najbliższych konkursów Pucharu Świata, które miały zostać rozegrane w dniach 7-9 grudnia. Międzynarodowa Federacja Narciarska nie znalazła żadnego „zastępstwa”, w związku z czym dla całej międzynarodowej stawki oznacza to przerwę w startach. Warto podkreślić, że mimo podobnych trudności atmosferycznych, listopadowe konkursy w Wiśle inaugurujące sezon 2018/2019 doszły do skutku, co tym bardziej pokazuje ogrom pracy i skuteczność polskich organizatorów. Sytuację Niemców stara się jednak zrozumieć prezes PZN, Apoloniusz Tajner.

Nie dziwię się Niemcom. Jest ciepło, pada deszcz, dodatkowo skocznia w Titisee-Neustadt nie jest wyposażona w mrożone tory najazdowe, więc przygotowanie zeskoku też niewiele by dało. Na pewno chcieli to zrobić za wszelką cenę, bo przecież nikt nie wycofuje się ot tak z takich zawodów. Wiążą się z tym straty finansowe, lepiej się zaangażować i zrobić wszystko co się da. Widocznie naprawdę nie dało się tego wykonać i było to niemożliwe – ocenił działacz, po czym dodał: – Terminy zawodów Pucharu Świata przyznaje się dużo wcześniej, nawet z rocznym wyprzedzeniem i nie da się takich sytuacji przewidzieć. Każdemu organizatorowi mogło się takie coś przydarzyć, nawet nam w Wiśle. Niewiele zabrakło, a pogoda storpedowałaby zawody w Kuusamo. Podobny problem mają w tej chwili w Engelbergu. Obserwuję, jak radzą sobie Szwajcarzy. Oni zwożą śnieg z górnych partii gór, co wiąże się z dużymi kosztami, jednak im się to uda i moim zdaniem zawody dojdą do skutku.

 

Kto skorzysta z pucharowej przerwy?

Sytuacja w której zimowe konkursy Pucharu Świata zostają odwołane z powodu braku możliwości odpowiedniego przygotowania obiektu w ostatnich latach są rzadkością. 11 dni bez smaku międzynarodowej rywalizacji to spore wyzwanie zarówno dla skoczków, jak i dla sztabów szkoleniowych. Jak tak długa przerwa może wpłynąć na sportową dyspozycję zawodników? – Ta przerwa powinna zadziałać na skoczków pozytywnie, szczególnie na tych najmocniejszych. Ci, którzy ten okres będą chcieli mocno przepracować, aby doskoczyć do najlepszych, mogą być trochę obciążeni większą ilością jednostek treningowych. Natomiast ci, którzy są w dobre formie, zrobią trening z nieco mniejszą ilością skoków i bardzo na tym skorzystają. Ważne jest, aby było to dobrze rozłożone, nie można oddawać choćby 20 skoków w czasie jednego treningu – zaznaczył były trener Adama Małysza.

Wiemy już, że już od soboty biało-czerwona kadra A rozpocznie zgrupowanie na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza (K-125 / HS-140). W „stolicy polskich Tatr” eskadra trenująca pod okiem austriackiego szkoleniowca będzie miała do dyspozycji świetnie przygotowany obiekt, wyposażony w system mrożenia torów. Ponadto, w Zakopanem panuje aktualnie zimowa aura – temperatura nieznacznie może przekraczać 0 stopni Celsjusza, a w czasie weekendu pojawią się tam opady śniegu. Pozostaje mieć nadzieję, że naszym reprezentantom w treningach nie przeszkodzi wiatr, którego prędkość według prognoz na najbliższe kilka dni może przekraczać nawet 5 m/s.

Warto podkreślić, że Stefan Horngacher brał pod uwagę kilka wariantów. Poza wspomnianą Wisłą i Zakopanem (na który ostatecznie padł wybór), nie wykluczano wyjazdu do niemieckiego Oberstdorfu i treningów na nowoczesnych obiektach Schattenbergschanze. – Trener naszej kadry się nie spieszył, on zwykle nie reaguje nerwowo – podkreśla Tajner. – Dla tych, którzy najlepiej w tej chwili skaczą, ta przerwa zadziała odświeżająco. Stoch, czy Żyła powinni być dzięki temu jeszcze lepsi w kolejnych konkursach. Niektórzy z naszych zawodników potrzebowali jednak spokojnych treningów. Gdyby nasza kadra A chciała skakać od razu, mogłoby to się rozpocząć już we wtorek w Wiśle. Trener podszedł jednak do tego ze spokojem. Rozpocznie treningami w Zakopanem, a ten przedświąteczny cykl zakończy w Engelbergu – zakończył prezes PZN.

Dodajmy, że po rozpoczynających się jutro treningach, a także zawodach PŚ w Engelbergu (14-16 grudnia), polskich zawodników czeka rywalizacja w świątecznych mistrzostwach Polski, które również odbędą się w Zakopanem (26 grudnia). Później nasi reprezentanci udadzą się już na 67. edycję niemiecko-austriackiego Turnieju Czterech Skoczni.

 

informacja własna,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram