Dawid Kubacki: „Nie trzymam dobrego poziomu, pracuję, aby był jeszcze lepszy”

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Dawid Kubacki, który w ostatnich tygodniach jest najmocniejszym polskim skoczkiem w pucharowej rywalizacji, nie zwalnia tempa. Dzisiaj 28-letni podopieczny trenera Horngachera napędził rywalom stracha dominując podczas obu serii treningowych na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Jak sam przyznał, zeszłotygodniowy triumf we włoskim Predazzo, jedynie pobudził jego apetyt. – Nie trzymam dobrego poziomu, tylko pracuję, żeby był jeszcze lepszy – zapewnia.

 

W obu oficjalnych seriach treningowych na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza (K-125 / HS-140) okazał się najlepszy. Pierwsze miejsca zapewniły mu skoki na odległość 128 oraz aż 139 metrów. W każdej z rund Polak wyraźnie wyprzedzał drugich zawodników w całej stawce, odpowiednio Norwega Roberta Johanssona (o 5,7 pkt) oraz japońskiego lidera Pucharu Świata, Ryoyu Kobayashiego (o 8,5 pkt). Podczas kwalifikacji, Kubacki skacząc 125,5 metra uplasował się na 10. pozycji, jednak miał w porównaniu do rywali dość słabe podmuchy pod narty (według uśrednionych pomiarów). Na czele stawki uplasował się podopieczny trenera Alexandra Stoeckla, Johann Andre Forfang (138,5 m).

Warunki pod koniec serii kwalifikacyjnej na pewno się zmieniły. Wróciliśmy do niższej belki, warunków pod narty nie było i ciężko było odlecieć. Moim zdaniem ten skok był całkiem okej, ale czułem, że za progiem te nartki nie współpracowały, były troszeczkę wiszące, co mogłoby sugerować, że jednak był wiatr z tyłu. Po rozmowie z trenerem będę wiedział więcej. W mojej ocenienie wszystkie dzisiejsze skoki były na dobrym poziomie. Do jutra pracujemy dalej – zapewnił reprezentant Polski, który jest jednym z najpoważniejszych kandydatów nawet do triumfu w niedzielnym konkursie indywidualnym. Zapytany o swoją aktualną dyspozycję, zgodnie określaną jako „życiową”, odparł: – Nie trzymam dobrego poziomu. Pracuję nad tym, żeby był jeszcze lepszy.

Polak zwrócił uwagę na obfite opady śniegu, które miały wpływ na warunki panujące na zeskoku podczas piątkowych kwalifikacji. – Było miękko. Śnieg cały czas sypał, była pokrywa świeżego śniegu. Zarówno trenerzy, jak i starter przed skokiem każdemu dawał znać, że jest miękko i żeby uważać. Chyba nie było żadnych większych problemów. Takie były warunki, trzeba było skakać – skwitował. Kubacki odniósł się także do specyfiki dzisiejszej rywalizacji i okrojonej oprawie muzycznej spowodowanej trwającą żałobą narodową. – Słychać, że na skoczni nie ma aż takiej wrzawy. Taką mamy sytuację i trzeba to uszanować. W niedzielę sobie tę atmosferę to odbijemy – powiedział.

Niecały tydzień temu, 28-latek z Szaflar po raz pierwszy w karierze wygrał konkurs Pucharu Świata. W Zakopanem jest jednym z faworytów. Czy triumf we Włoszech w znacznym stopniu wpłynął na jego życie? – Tydzień po Predazzo wyglądał normalnie, pracowicie. Cieszyłem się na skoczni w Predazzo. Zwycięstwo diametralnie nic nie zmieniło w moim życiu. Tak naprawdę później była dalsza praca i na tym się koncentruję. To nie jest zamknięty etap, tylko tak mogę poprawiać swoje skoki. Tylko to pozwoli mi zdobywać fajne miejsca podczas konkursów. To numer jeden na mojej liście – podsumował.

 

notował w Zakopanem,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram