Będzie dodatkowy konkurs podczas MŚ w Seefeld – skoczkinie dopięły swego!

Niemieckie skoczkinie (od lewej: C.Vogt, R.Straub, J.Seyfarth, A.Rupprecht, K.Althaus), fot. Harald Doepfert / OK Oberstdorf

Niemieckie skoczkinie (od lewej: C.Vogt, R.Straub, J.Seyfarth, A.Rupprecht, K.Althaus), fot. Harald Doepfert / OK Oberstdorf

Międzynarodowa Federacja Narciarska zdecydowała, że w programie nadchodzących Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld pojawi się dodatkowy konkurs skoków. Szansę na walkę o medale dostaną panie, które zmierzą się w rywalizacji drużynowej. Decyzję FIS poprzedziła kampania zawodniczek, które w mediach społecznościowych apelowały do austriackich organizatorów imprezy o dołączenie zespołowych zawodów do czempionatu.

 

Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)
Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)

O przełomowe momenty w skokach narciarskich kobiet, często musiały walczyć… same zawodniczki. Panie długo przekonywały działaczy do tego, że należy im się międzynarodowy cykl na miarę męskiego Pucharu Świata. Warto przypomnieć, że do sezonu 2010/2011 włącznie, żeńskie konkursy najwyższej rangi były rozgrywane w ramach Pucharu Kontynentalnego. Dopiero od sezonu 2011/2012 w kalendarzu międzynarodowych zawodów pojawił się PŚ kobiet, który od tego czasu przejął rolę najbardziej prestiżowych zmagań (pierwszą Kryształową Kulę wywalczyła Amerykanka Sarah Hendrickson). Skoczkinie długo walczyły także w mediach o to, aby brać udział w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Pierwsze olimpijskie zawody kobiet odbyły się w końcu w Soczi w 2014 roku – wtedy po złoty medal sięgnęła Niemka Carina Vogt.

Juliane Seyfarth (fot. Frederik Clasen)
Juliane Seyfarth (fot. Frederik Clasen)

Pierwszą imprezą rangi mistrzowskiej, w której panie mogły brać udział były MŚ Juniorów. Pierwszą złotą medalistką, w „pełnowymiarowym”, zgodnym z przepisami i kategoriami wiekowymi konkursie (w słoweńskim Kranju w 2006 r.), została Niemka Juliane Seyfarth. Nieco później panie miały możliwość walki w Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym. Pierwszy „seniorski” czempionat, w którym skoczkinie pojawiły się na belce miał miejsce w 2009 roku w czeskim Libercu. Wówczas złoto wywalczyła reprezentantka Stanów Zjednoczonych, Lindsey Van. W 2013 roku we włoskim Predazzo do programu MŚ dołączył też konkurs drużyn mieszanych, w którym do narciarskiej batalii stawało po dwóch skoczków i dwie skoczkinie z danego kraju. Nadal jednak kobiety nie miały możliwości zmierzyć się w „swoim” konkursie drużynowym. W dużej mierze było to spowodowane niewystarczającym poziomem rozwoju tej dyscypliny w żeńskiej odmianie w większej ilości państw. Stąd trudno byłoby rozegrać zawody, w których pojawiłoby się choćby kilka ekip na poziomie gwarantującym ciekawą rywalizację. W ciągu ostatnich kilku lat sytuacja uległa jednak zmianie, a progres kobiecych skoków jest niezaprzeczalny.

Lindsey Van (fot. Frederik Clasen)
Lindsey Van (fot. Frederik Clasen)

Mimo tego, że już w 2018 roku włączenie konkursu drużynowego kobiet do MŚ zostało zaakceptowane podczas Kongresu FIS, organizatorzy tegorocznych Mistrzostw Świata w Seefeld nie byli przekonani do umieszczenia w programie imprezy żeńskiej „drużynówki”. Mocno zbulwersowało to wiele sportsmenek, łącznie z największymi gwiazdami tego sportu, jak choćby utytułowaną i doświadczoną Danielę Iraschko-Stolz, która bez skrupułów skrytykowała rodzimych działaczy. Głos sprzeciwu w mediach społecznościowych wyraziły także niemieckie skoczkinie na czele z aktualną mistrzynią świata, Cariną Vogt czy byłą liderką PŚ Kathariną Althaus. – Prosimy o nasz konkurs drużynowy w Seefeld. Pozwólcie nam rywalizować zespołowo i poczuć ducha tej wielkiej imprezy! Jesteśmy gotowe – pisała jeszcze w marcu minionego roku Althaus. Okazało się, że po raz kolejny wspólny głos zawodniczek przyniósł oczekiwany rezultat.

Dodajmy, że drużynowe konkursy kobiet w Pucharze Świata zadebiutowały zeszłej zimy. Pierwszy odbył się 16 grudnia 2017 roku w niemieckim Hinterzarten, a triumfowały w nim Japonki. Później zespołowo panie rywalizowały w styczniu 2018 r. w Zao (kolejna wygrana Japonek, tym razem przed własną publicznością) oraz rok później, także w Zao (wówczas najlepsze okazały się Niemki). Polki w rywalizacji drużynowej PŚ jeszcze nie startowały.

 

 

Skocznie w Seefeld (fot. Julia Piątkowska)
Skocznie w Seefeld (fot. Julia Piątkowska)

Po wniosku Austriackiego Związku Narciarskiego będącego organizatorem MŚ w Seefeld, decyzja Międzynarodowej Federacji Narciarskiej była formalnością. Panie zmierzą się w drużynówce na obiekcie Toni-Seelos-Olympiaschanze (HS-109) 26 lutego (wtorek). Przypomnijmy, że światowy czempionat w Tyrolu odbędzie się w dniach 20 lutego – 3 marca. W ramach mistrzostw rozegranych zostanie sześć konkursów w skokach narciarskich – trzy indywidualne (jeden kobiet i dwa mężczyzn) oraz trzy drużynowe (kobiet, mężczyzn i drużyn mieszanych).

Na reakcję zawodniczek w związku z pozytywną decyzją FIS, nie trzeba było długo czekać. Wystarczy spojrzeć choćby na profil Słowenki Speli Rogelj (pierwsza liderka PŚ w sezonie 2014/2015) na Instagramie.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Team competition on WSC Seefeld!😊👌 #team #worldchampionships #seefeld2019 #history #bignews #7keels #skijumping #skijumpingfamily #sloskinordicteam

Post udostępniony przez Špela Rogelj (@spelaarogelj)

 

źródło: FIS / Instagram / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram