Poważny uraz Pauliny Cieślar: „Lekarze powiedzieli, że to cud…”

Paulina Cieślar (fot. Julia Piątkowska)

Paulina Cieślar (fot. Julia Piątkowska)

Jeśli prześledzimy występy reprezentantek naszego kraju na arenie międzynarodowej, bardzo szybko okaże się, że grono tych regularnie skaczących w zawodach rangi FIS, liczy zaledwie kilka nazwisk. Nie trudno jest więc zauważyć dłuższą absencję Pauliny Cieślar, dla której ostatnim zagranicznym startem były wrześniowe konkursy letniego Pucharu FIS w rumuńskim Rašnovie. Jesteście ciekawi, co dzieje się z zawodniczką klubu WSS Wisła?

 

W letniej części sezonu 2018/2019, Paulina Cieślar, pięciokrotnie wystartowała w zawodach rozgrywanych pod egidą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Ostatnimi konkursami, podczas których zaprezentowała się nasza juniorka, były zmagania narciarskiej „trzeciej ligi” w rumuńskim Rašnovie. Zima trwa w najlepsze, a od 16 września 2018 roku, nazwisko 16-letniej skoczkini nie pojawiło się w protokołach prowadzonych przez FIS-owskich oficjeli. Powodem absencji Polki na pucharowych obiektach jest poważny uraz, którego doznała na ostatniej prostej okresu przygotowawczego, podczas jednego z treningów na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Jeśli ktoś regularnie śledzi profile naszych zawodniczek na portalach społecznościowych, z pewnością zdążył zauważyć, że nieobecność Pauliny Cieślar na skoczniach jest spowodowana problemami zdrowotnymi. Pod jednym z jej zdjęć, zamieszczonych na popularnej platformie społecznościowej, pojawiły się bowiem komentarze z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

 

 

Sama zainteresowana, opowiedziała nam o tym, jak doszło do poważnej kontuzji. – Ostatniego dnia obozu w Zakopanem, 28 września, upadłam podczas treningu na Wielkiej Krokwi. Były to jedne z moich pierwszych skoków tam. Pamiętam jedynie tyle, że wyszłam z progu i opadła mi lewa narta – wspomina 16-latka. – Ocknęłam się dopiero na dole, słyszałam tylko głosy, wizualnie nie pamiętam niczego, do momentu, gdy znalazłam się w karetce – dodała.

Cała sytuacja wyglądała dość dramatycznie, a diagnozę postawioną przez lekarzy można określić jako „szczęście w nieszczęściu”. Jakie były konsekwencje feralnego upadku? – Okazało się, że mam „złamany kręgosłup”, dokładniej – zmiażdżenie trzonu kręgu L1 [znajdującego się w lędźwiowym odcinku kręgosłupa – przyp. red.]. Medycy powiedzieli, że to cud, doznać takiego urazu nie przerywając rdzenia – powiedziała aktualnie 35. skoczkini klasyfikacji generalnej cyklu FIS Cup w sezonie 2018/2019. 

Paulina Cieślar przez 7 tygodni leżała w gipsie, a kolejne 5 spędziła w specjalnej ortezie. Teraz, jak sama mówi, powoli „kroczek po kroczku” dochodzi do siebie. Zaznacza, że jest to kolejna poważna kontuzja, z którą ma styczność w swojej dotychczasowej przygodzie ze skokami. – Pozostaje mi walczyć i wyleczyć kręgosłup. Jest to przykre, bo błąd był tylko i wyłącznie mój. Będę walczyć, ale coś więcej będę w stanie powiedzieć dopiero jak przyjdą tego efekty i będę gotowa pójść na skocznię – zapewniła młoda zawodniczka.

Odpowiedź na pytanie, jak długo potrwa przerwa od skoków, poznamy dopiero za jakiś czas. Planowo ma ona potrwać do maja, ale ostateczny termin powrotu uzależniony jest od kondycji Pauliny Cieślar. – Każdy uraz ma ogromny wpływ zarówno na moją psychikę, jak i fizyczne samopoczucie. Nie wiem co będzie dalej. Cel na najbliższy czas to powrót na skocznię, a potem Igrzyska Olimpijskie 2022, które odbędą się w Pekinie – zakończyła z nadzieją polska skoczkini.

 

Oskar Szechnicki
źródła: informacja własna / Instagram

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram