Antti Aalto: „Wiem, że nazywają mnie nadzieją fińskich skoków. Ja celuję w podium”

Antti Aalto (fot. Julia Piątkowska)

Antti Aalto (fot. Julia Piątkowska)

Mimo rozwijającej się pandemii koronawirusa, Finowie okazali się jedną z pierwszych nacji, która wznowiła treningi na skoczniach. Antti Aalto będący niekwestionowanym liderem tamtejszej kadry opowiedział nam o aktualnej sytuacji w reprezentacji Kraju Tysiąca Jezior, a także o presji związanej z rolą „największej nadziei fińskich skoków”. – Zdaję sobie sprawę z tego, że dużo osób tak o mnie myśli – przyznał.

 

Weronika Brodowska: Nie mogę zacząć rozmowy bez pytania o sytuację w czasach koronawirusa. Jak wyglądają realia fińskiej kadry i czy obostrzenia mocno utrudniają Wam przygotowania do sezonu?

Antti Aalto: Na samym początku pandemii, skocznie i inne obiekty treningowe były zamknięte. Musieliśmy trochę pozmieniać nasze plany i przystosować się do treningów w nowej formie i innych warunkach niż zwykle. Na szczęście teraz wszystko jest już po staremu. Wirus nie wpływa na to, jak dziś wyglądają nasze treningi na siłowni. Mogliśmy również zacząć zgrupowania i wrócić na skocznię, żeby oddać próby na igelicie.

 

W ostatnich miesiącach pojawiły się informacje o kolejnych problemach finansowych Fińskiego Związku Narciarskiego. Czy Wy jako sportowcy nadal macie wszystko, czego potrzebujecie?

Dokładnie nie wiem jak wygląda sytuacja finansowa i nie znam szczegółowo wszystkich wydatków, które ponosi nasza federacja, ale na pewno pandemia odcisnęła na niej swoje piętno. Kadra narodowa jest teraz mniejsza niż w zeszłym sezonie, ale poza tym wydaje mi się, że jakoś damy radę. Mamy pieniądze na zgrupowania i będziemy mieć fundusze na wyjazdy za granicę w trakcie trwania sezonu Pucharu Świata.

 

Antti Aalto (fot. Julia Piątkowska)
Antti Aalto (fot. Julia Piątkowska)

Czy tak nagłe przerwanie minionego sezonu mocno popsuło Twoje plany? Liczyłeś, że uda się osiągnąć jeszcze więcej, niż szósta lokata wywalczona podczas lotów w Tauplitz?

Nagłe przerwanie sezonu w trakcie turnieju Raw Air na pewno trochę mnie rozzłościło, bo moje skoki z dnia na dzień wyglądały coraz lepiej. Czułem, że rosnąca forma pozwoliłaby mi osiągnąć dobre wyniki zarówno w Trondheim, jak i Vikersund. 

 

Priorytetem były Mistrzostw Świata w lotach w Planicy?

Muszę przyznać, że tak. Myślę, że gdyby zawody się odbyły, miałbym szansę osiągnąć zadowalający mnie rezultat, zwłaszcza, że bardzo dobrze latało mi się na mamuciej skoczni Kulm. Niestety już wcześniej dochodziły mnie słuchy, że istnieje prawdopodobieństwo, że czempionat w lotach zostanie odwołany. Postanowiłem się więc na nic konkretnego nie nastawiać.

 

Jak wygląda Twoja sytuacja zdrowotna i czy kontuzja, której nabawiłeś się przed inauguracją w Wiśle nadal stanowi problem?

Na szczęście z kostką jest już wszystko w porządku. W pełni ją wyleczyłem i teraz mogę w stu procentach skupić się na skokach. Nie doskwiera mi ból i co najważniejsze mogę normalnie trenować.

 

Wiele ekspertów narciarskich, także w Polsce, widzi w Tobie największą nadzieję fińskich skoków narciarskich. Czy podobnie jest w ojczyźnie i czy sam myślisz o sobie w taki sposób?

Zdaję sobie sprawę z tego, że dużo osób tak myśli. Wiem, że ludzie w Finlandii też tak uważają i nazywają mnie największą nadzieją i szansą tutejszych skoków narciarskich. Sam nie chcę jednak się na tym skupiać. Nie chcę, żeby to wpłynęło na moje przygotowanie fizyczne i mentalne. Presja zawsze szkodzi, a ja chciałbym, żeby moje skoki były jak najlepsze. Wiadomo jednak, że świetne byłoby ponowne wyniesienie fińskich skoków na sam szczyt.

 

Antti Aalto (fot. Anna Trybuś)
Antti Aalto (fot. Anna Trybuś)

Czy w Finlandii wciąż mówi się o sukcesach sprzed lat, które osiągali choćby Janne Ahonen czy Matti Hautamaeki? I czy czujesz presję, słysząc porównania do takich legend sportu?

Tak, ludzie nadal trochę o tym wspominają. Jednak wydaje mi się, że z roku na rok takich wspominków jest coraz mniej. Na szczęście nie jestem do nich porównywany, a przynajmniej sam tego jeszcze nie odczuwam. Dzięki temu nie mam aż takiej presji i mogę w pełni skupić się na sobie i nad osiąganiem jak najlepszych rezultatów.

 

Czy już wiadomo, w których zawodach Letniego Grand Prix wezmą udział fińscy skoczkowie?

Jestem prawie w stu procentach pewny, że ja i moi koledzy z drużyny wybierzemy się do Wisły. Na razie niepewny jest wyjazd do Kazachstanu, ale nasze plany na sezon Letniego Grand Prix nie są jeszcze w pełni ustalone. W każdej chwili mogą ulec zmianie, ze względu na wciąż trwającą pandemię koronawirusa.

 

Jakie są Twoje cele na nadchodzący sezon zimowy, w którym będzie wiele ważnych imprez?

Na pewno chciałbym stanąć na podium w konkursie Pucharu Świata. Wydaję mi się, że to cel, który jestem w stanie osiągnąć. Co do wielkich imprez, to zarówno Mistrzostwa Świata w lotach w Planicy, jak i Mistrzostwa Świata w Oberstdorfie to główne punkty nadchodzącego sezonu. Mam nadzieję, że będę zadowolony ze swojego występu na obydwu tych czempionatach.

 

Kończąc, coś na rozluźnienie… Czy challenge z butem na Instagramie był ciężki do wykonania i czy to nowy element treningu fińskich skoczków?

Szczerze na początku było mi dosyć ciężko (śmiech). Udało mi się wykonać ten challenge w mniej więcej dwadzieścia minut. Z tego co pamiętam to powiodło. Myślę, że to ćwiczenie nie ma wielkiego wpływu na przygotowanie fizyczne skoczka narciarskiego, ale jest to na pewno coś innego i fajnie wykonać taki krótki challenge w przerwie pomiędzy treningami.

 

 

rozmawiała Weronika Brodowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram