„NO i POLECIAŁO!”: PÓŁMETEK TSC – POLAKÓW CHWILOWY KRYZYS, CZY NORMALNA DYSPOZYCJA?

„NO i POLECIAŁO!”: PÓŁMETEK TSC – POLAKÓW CHWILOWY KRYZYS, CZY NORMALNA DYSPOZYCJA?

Stoch Kamil POL S.Piwowar - "NO i POLECIAŁO!": PÓŁMETEK TSC - POLAKÓW CHWILOWY KRYZYS, CZY NORMALNA DYSPOZYCJA?Co się stało z dyspozycją polskich skoczków po wspaniałych występach w Engelbergu? Czy to tylko chwilowy kryzys, a może po prostu normalna dyspozycja? Zawodzący Polacy na półmetku Turnieju Czterech Skoczni, o nich będzie w dzisiejszym „No i poleciało!”. Zapraszam!

 

Podekscytowanie towarzyszyło nam w czasie przerwy świątecznej w skokach narciarskich, które objawiło się po zawodach w Engelbergu, gdzie polscy skoczkowie zdominowali rywalizację podczas obydwu konkursów. Jak to jest, że z konkursu na konkurs Polacy nie potrafią utrzymać się w czołówce i skaczą „w kratkę”?

Napompowany balonik po zwycięstwach Stocha i Ziobry pękł szybko, za sprawą słabszej postawy polskiej reprezentacji podczas Turnieju Czterech Skoczni. Kamil Stoch , skoczek jeszcze przed tygodniem typowany na zwycięzcę turnieju, teraz nie ma praktycznie szans na to osiągnięcie. Czekamy na nie od przeszło dekady i najprawdopodobniej będziemy jeszcze musieli poczekać przynajmniej rok. Widzimy, że Austriacy formy nie stracili, na co wskazywać mogły ostatnie, słabsze występy. Progres innych reprezentacji sprowadził naszą kadrę, uniesioną wyskokiem z Engelbergu, do szeregu. „Nie tak to miało wyglądać” – zdaje się mówić większość kibiców, po wynikach i dyspozycji naszych rodaków na półmetku TCS. Faktycznie, nie tak. Tylko czy ten balonik, pompowany nie tylko przez media, ale i przez kibiców, słusznie osiągnął takie rozmiary? Engelberg to zachwyty i duma, a Garmisch-Partenkirchen to już niedowierzanie i znaczące wątpliwości. No cóż, do takich wzlotów i upadków zdołaliśmy przywyknąć w polskim sporcie.

Nasi skoczkowie stają przed ważnym pytaniem. Czy ich wyniki  to efekt normalnej dyspozycji, czy jest to już spadek formy?  Odpowiedzi poszukują też trenerzy. Potencjał, który skoczył w Szwajcarii , spadł w niemieckiej części TCS dość znacznie. Spadamy, tylko czy zdołamy się od tego odbić? Drużyna aspirująca do złota w Soczi trochę nam się posypała. Rozsypka, miejmy nadzieję nie taka wielka, że zostaje nam tylko jeden skoczek w „30”. Formy łatwo nie da się zbudować, ale wydaje mi się, ba!, jestem pewien, że ona nie spadła. Teraz może tylko zwyżkować.

Wejść na szczyt – to jedno. Utrzymać się na nim – to drugie, ale arcytrudne zadanie. Polacy na ten szczyt, nawet po weekendzie w Engelbergu, nie weszli. Po prostu trafiliśmy na taki dołek, chwilową słabość pozostałych reprezentacji. Nasi odlatywali kiedy rywale – delikatnie mówiąc – nie zachwycali.

Pozostaje nam mieć nadzieję, że ten powrót do regularności nie potrwa długo. Ciężko o treningi w kraju, w którym skocznie nie umożliwiają skakania. Konieczne są wyjazdy za granicę, jak to pokazuje przykład Piotra Żyły. Zachowajmy spokój, wierzmy, że regularność naszych wróci. Ponownie nie mamy nic przeciwko temu, by zakończyło się to jak w Val di Fiemme… Do tego droga nie jest znów tak daleka.

Thomas Diethart… i długo, długo nic. Tak można opisać niemiecką część Turnieju Czterech Skoczni. Jeśli tylko utrzyma tą dyspozycję (z tym nie powinno być problemu) to 6. raz z rzędu Austriak święcić będzie triumf w tych prestiżowych zawodach. Owszem, jest niespodzianką, że młody rodak pierwszego zwycięscy TCS – Josefa Bradla skacze jak natchniony w pierwszej fazie zmagań, ale to tylko pokazuje nam skuteczność austriackiej szkoły skoków narciarskich. Młodzian, który przeszedł bez sukcesów przez kolejne szczeble swojej kariery, dziś – po Ga-Pa przewodzi turniejowej stawce. Krytykowany przez media Alexander Pointner ma po raz kolejny powód do dumy. Prowadzi prawdopodobnie przyszłego zwycięzcę Turnieju Czterech Skoczni, który jest ważny dla jego rodaków nie mniej niż mistrzostwo świata.

Czy młody Austriak wytrzyma presję, jaka na nim będzie ciążyć podczas dwóch „austriackich” konkursów w Innsbrucku i Bischofshofen? Czy dyspozycja Polaków odbije się i powrócą oni podobnie jak w Engelbergu? Wnioski wyciągniemy już po prestiżowym Turnieju już za kilka dni.

Piotrek Więcławek

Podziel się: