Maciej Kot: „Wygrana przed własną publicznością zawsze bardziej cieszy”

Maciej Kot: „Wygrana przed własną publicznością zawsze bardziej cieszy”

Kot Maciej LGP.Wisla .2016.podium fot.Bartosz.Leja  - Maciej Kot: "Wygrana przed własną publicznością zawsze bardziej cieszy"Zwycięstwo Macieja Kota w zawodach Letniej Grand Prix w Wiśle Malince było doskonałym zwieńczeniem weekendu na skoczni im. Adama Małysza. Reprezentant Polski w konkursowych próbach osiągał 133,5 oraz 127 metrów. Po zaciętej rywalizacji opowiedział o swoich wrażeniach, zmianach w treningu oraz największym znaczeniu sezonu zimowego. 

 
Kot Maciej LGP.Wisla .2016.lot fot.Bartosz.Leja  300x199 - Maciej Kot: "Wygrana przed własną publicznością zawsze bardziej cieszy"
Maciej Kot, fot. Bartosz Leja

Kot przyznał, że w zmaganiach nie skupiał się na konkretnym rezultacie. – Lubię skakanie zadaniowe, kiedy mam jasność co mam zrobić. Tak też dziś skakałem. To zwycięstwo w Courchevel pomogło mi psychicznie, utwierdziło mnie w przekonaniu, że to co robimy jest dobre. To jest kolejny krok na przód. W Wiśle z dnia na dzień skakałem coraz lepiej, w czwartek te skoki dawały 11-12. miejsce, wczoraj coś koło 7-8. Cały czas poprawiałem drobne błędy, zadania postawione przez trenera były wykonywane. Stąd lepsze skoki i lepszy wynik. To zwycięstwo ma większe znaczenie ze względu na miejsce. W Wiśle jesteśmy u siebie i wygrana przed własną publicznością zawsze bardziej cieszy. Konkurencja była też dużo silniejsza. 

Po triumfie w Beskidach zawodnik kadry A studzi jednak emocje. – Nie ma co wprowadzać za dużo hurraoptymizmu, że jest jest teraz super, można leżeć i zimą też będzie dobrze. Mam ogromne zaufanie do trenera Horngachera, wierzę że wie co robi. Wiem jakie są cele i z tygodnia na tydzień robię to co do mnie należy – powiedział i wspomniał także o możliwej absencji w kilku konkursach tegorocznej LGP: – Odpuszczenie startów nie będzie głupie. Mamy plan i cel, którym jest zima, Puchar Świata i Mistrzostwa Świata, a w zimie trzeba skakać tak, jakby lata nie było. Trzeba tak wszystkim zarządzać, treningami i startami, żeby ten plan wypalił. Na pewno nie będziemy startować we wszystkich konkursach, odpuścimy dalsze wyjazdy, bo zwycięstwo w generalce w lecie nic nie daje. Spokojne treningi i przygotowanie sprzętu do zimy jest dla mnie ważniejsze.

Kot Maciej LGP.Wisla .2016.winner fot.Bartosz.Leja  300x200 - Maciej Kot: "Wygrana przed własną publicznością zawsze bardziej cieszy"
Maciej Kot, fot. Bartosz Leja

25-letni reprezentant AZS-u Zakopane zapewnił też, że ostatnie zmiany w polskim sztabie szkoleniowym były dla niego bardzo korzystne. Opowiedział także o konkretnych elementach, nad którymi skupia się podczas treningów. – Zmienił się trener, grupa szkoleniowa i pomysł. Od początku byłem pozytywnie nastawiony i realizowałem zadania, a to przynosi rezultaty. Teraz budujemy zaufanie, trener wybrał mnie do kadry i stawia na mnie w zawodach. Atmosfera jest super, wszystko idzie w dobrym kierunku. Treningi motoryczne są zupełnie inne, trenujemy w inny sposób, trochę więcej, jest też więcej czasu na regenerację. Jeśli chodzi o sprawy techniczne, zmian jest najwięcej, niektóre rzeczy zmieniły się o 180 stopni. Moim najsilniejszym punktem jest odbicie. Najwięcej pracy czeka mnie jeszcze nad fazą lotu. Stefan Horngacher bardzo zwraca uwagę na lądowanie. Chce żebyśmy w każdym skoku, nawet treningowym, lądowali perfekcyjnie i zaznaczali telemark. Sędziowie też to obserwują, noty są bardzo ważne. To może nie są darmowe punkty, ale bardzo łatwo je stracić i bardzo łatwo je zyskać, a w dzisiejszej konkurencji, która jest bardzo wyrównana, każdy punkt jest na wagę złota.

Zapytany o plany na najbliższe tygodnie, Kot odparł: – W czwartek wyruszamy do Hinterzarten, także do czwartku trenujemy na miejscu w kraju. Później nie wracamy do Polski, tylko będziemy trenować tam na miejscu. Później udamy się do Einsiedeln.

 

notował w Wiśle, Bartosz Leja

 
Podziel się: