Polki trenują na dużych skoczniach. Kruczek: „Rajda może należeć do światowej czołówki”
Kinga Rajda (fot. PZN)

Polki trenują na dużych skoczniach. Kruczek: „Rajda może należeć do światowej czołówki”

Polskie skoczkinie po treningach w Szczyrku przeniosły się na większe obiekty. Podopieczne trenera Łukasza Kruczka w ostatnich dniach trenowały na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle, a ostatnio próbowały swoich sił na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. – Staramy się jak najczęściej zmieniać obiekty, aby nie doszło do przesycenia jedną skocznią. Duży obiekt jest w przyszłości docelowym obiektem dla zawodniczek – przyznał szkoleniowiec naszych reprezentantek.

 

Duża skocznia to obiekt docelowy

Zakopane WielkaKrokiew COS.OPO .Zakopane2 300x200 - Polki trenują na dużych skoczniach. Kruczek: "Rajda może należeć do światowej czołówki"
Wielka Krokiew (fot. COS OPO Zakopane)

Polska kadra kobiet składająca się z sześciu zawodniczek (Kamila Karpiel, Nicole Konderla, Wiktoria Przybyła, Kinga Rajda, Joanna Szwab, Anna Twardosz), ma już za sobą kilka letnich zgrupowań. Ostatnio biało-czerwone trenowały na dużych skoczniach w Wiśle (HS-134) oraz Zakopanem (HS-140). W związku z tym, że zawody kobiet najwyższej rangi, a przede wszystkim Puchar Świata, coraz częściej odbywają się własnie na skoczniach 120-metrowych (i większych), doświadczenie zdobywane na tak dużych obiektach może się okazać bezcenne. Dodajmy, że niedawno nasze reprezentantki trenowały za granicą, a dokładnie w niemieckim Oberhofie, gdzie usytuowane są skocznie HS-100 i HS-140.

Staramy się jak najczęściej w miarę możliwości zmieniać obiekty, aby nie doszło do przesycenia jedną skocznią. Duży obiekt jest więc naturalnym krokiem i w przyszłości docelowym obiektem dla zawodniczek. Czy łatwo jest przejść na taką skocznię z normalnej? Różnie to wygląda, gdyż w tym kroku niezwykle ważne jest doświadczenie nabyte podczas lat przygotowań, a w naszej grupie z tym doświadczeniem jest różnie – tłumaczy nam trener Łukasz Kruczek. – Największa różnica to prędkość. Co za tym idzie, wszystkie efekty aerodynamiczne są bardziej wyraziste. Wszystko dzieje się szybciej i ewentualne błędy „kosztują więcej”. Poza tym większa skocznia wymaga więcej zdecydowania – dodaje szkoleniowiec Polek.

 

Seyfarth chwali Rajdę

Juliane Seyfarth Seefeld2019 fot.Julia .Piatkowska 2 300x200 - Polki trenują na dużych skoczniach. Kruczek: "Rajda może należeć do światowej czołówki"
Juliane Seyfarth (fot. Julia Piątkowska)

Na zdjęciach, które publikuje w portalach społecznościowych Polski Związek Narciarski, trener Kruczek, a także same zawodniczki, można zauważyć, że biało-czerwone coraz odważniej szybują w powietrzu na dużych skoczniach. Głębokim wyłożeniem na nartach imponować może szczególnie Kinga Rajda. Spostrzeżenia te weryfikuje sam szkoleniowiec. – Owszem pracujemy nad tym, żeby w pierwszej fazie lotu osiągnąć lepszą sylwetkę, ale nie ma to nic wspólnego z „wychyleniem”. Poza tym większe, lub mniejsze „wychylenia” nie mają nic wspólnego z możliwościami zawodnika, czy zawodniczki. Jest to bardziej indywidualny styl skakania, aniżeli wskaźnik możliwości. U Kingi aż tak wielkiej różnicy względem poprzedniego sezonu nie widzę – mówi.

To jednak właśnie Kinga Rajda jest określana liderką polskiej kadry kobiet. Swój duży sportowy potencjał udowodniła minionej zimy, kiedy to ośmiokrotnie zdobywała punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, wykręciła też znakomitą „życiówkę” plasując się na szóstej pozycji w konkursie na dużej skoczni w Oberstdorfie. Talent polskiej zawodniczki zauważany jest nie tylko w naszym kraju. Chwalili ją zagraniczni szkoleniowcy, a także m.in. utytułowana Niemka, Juliane Seyfarth. – Sądzę, że Polki wykonują dobrą pracę. Szczególnie Kinga Rajda miała w lutym w Oberstdorfie bardzo dobry konkurs. Jej poziom techniczny jest dość wysoki. Potrzeba czasu, ale myślę, że będzie odnosić sukcesy – powiedziała za pośrednictwem Instagrama mistrzyni świata juniorek sprzed 14 lat i czterokrotna triumfatorka zawodów PŚ.

Potencjał swojej podopiecznej potwierdza także Łukasz Kruczek. – Dobrze, że o Kindze się tak mówi. Pokazała w minionym sezonie, że może należeć do światowej czołówki i do tego dąży – skwitował. Zapytany o to, czy koleżanki z kadry wzorują się na 19-latce, odparł: – Każda z zawodniczek musi znaleźć własną drogę na bycie najlepszą, jaką może się stać. Dla jednych może być to czerpanie z innych sportowców, nawet znajomych, ale nie jest to jedyna droga.

 

Plany? Czeska inauguracja i… co dalej?

AnnaTwardosz Zakopane2020 fot.PZN  300x200 - Polki trenują na dużych skoczniach. Kruczek: "Rajda może należeć do światowej czołówki"
Anna Twardosz (fot. PZN)

Mimo tego, że treningi polskich zawodniczek trwają w najlepsze i biało-czerwone już na początku maja powróciły na skocznię, nadal nie jest pewne, gdzie dokładnie tego lata wystartują. Jak informowaliśmy przed trzema tygodniami, pierwszą oficjalną próbą konkursową będzie dla nich cykl LOTOS Cup, który zostanie zainaugurowany w dniach 7-8 sierpnia w Szczyrku. Tydzień później Polki wyruszą na inaugurację Grand Prix do czeskiego Frensztatu. Następnie w planach jest start w Pucharze Kontynentalnym w Rasnovie (5-6 września). Pod sporym znakiem zapytania jest z kolei nie tylko daleka podróż na LGP do Czajkowskiego w Rosji, ale też samo powodzenie rozegrania tych konkursów. W grę nie wchodzi start w Szczuczyńsku, ze względu na to, że termin koliduje ze wspomnianym wcześniej rumuńskim Rasnovem.

Oczywiście kluczową kwestią będzie przede wszystkim międzynarodowa sytuacja pandemiczna w czasach koronawirusa. – Na razie na bieżąco analizujemy sytuację i staramy się elastycznie podchodzić do wszystkich zmian. Najważniejsza jest dla nas zima, choć letnie starty też są przydatne – podsumował trener Kruczek.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz