Punkt Krytyczny #3: Strach kibiców przed zawodami w Wiśle
Czy kibice wejdą na skocznię w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

Punkt Krytyczny #3: Strach kibiców przed zawodami w Wiśle

Powtarzająca się obawa wśród kibiców i wzrastająca niepewność. Perspektywa zawodów w dobie pandemii przy „trybunach widmo”. Podsumowujemy wynik sprzedanych biletów w pierwszych dniach po rozpoczęciu dystrybucji.

 

Polska Polacy Zgrupowanie.trening.Wisla .LGP .2017 fot.Alicja.Kosman.PZN .Kubacki.Dawid  300x200 - Punkt Krytyczny #3: Strach kibiców przed zawodami w Wiśle
Dawid Kubacki z kibicami (fot. Alicja Kosman PZN)

Długo oczekiwana sprzedaż biletów na konkursy Letniego Grand Prix w Wiśle ruszyła w środę,  piątego sierpnia. Dystrybucja została podzielona na trzy dni rywalizacji. Począwszy od piątkowych kwalifikacji, po sobotni konkurs indywidualny, kończąc na niedzielnym konkursie indywidualnym i kwalifikacjach (przed zawodami). Ceny biletów, co oczywiste, różnią się od siebie, w zależności od zajmowanych miejsc na sektorach i dnia rywalizacji.

Saga związana z organizacją zawodów w Wiśle trwa w najlepsze. Można jednak odnieść wrażenie, że został poczyniony krok naprzód, a plany i zapowiedzi zostały przekute w czyny. Długo oczekiwana sprzedaż biletów wreszcie ruszyła! Od wcześniej wspomnianej środy, każdy kibic mógł wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce i ustawić się w kolejce w kasie biletowej. Tej nieco innej, bo w pełni on-line. Nie jest to żadna nowość, bo tego typu sprzedaż miała już miejsce na chociażby listopadową inaugurację Pucharu Świata. Wówczas w takiej formie można było zakupić wejściówki, wybierając formę biletu (wydruk lub droższy oryginał).

Od pewnego czasu wśród kibiców pojawiały się różne głosy. Środowisko zostało podzielone na zwolenników i przeciwników organizacji zawodów. Fakt – w takiej sytuacji trudno znaleźć złoty środek. Można odnieść wrażenie, że każda decyzja, która nie zostałaby podjęta, znajdzie głosy sprzeciwu wśród pewnej grupy fanów. W zorganizowanej przez naszą redakcję sondzie na Twitterze, kibice mogli się opowiedzieć za sensem rozgrywania konkursów letnich w Wiśle. Wyniki przedstawiały się tak:

Już w tamtym momencie (sonda została wykonana 30 lipca) można zauważyć, że spora część kibiców była przeciwna organizacji zawodów. Teraz na logikę, statystycznie nie może być lepiej. Sytuacja w kraju nie ulega poprawie, a zdiagnozowanego wirusa ma coraz więcej osób.

Wisla.Malinka nowe.tory .2017 fot.Julia .Piatkowska6 300x199 - Punkt Krytyczny #3: Strach kibiców przed zawodami w Wiśle
Widok ze skoczni w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

W pierwszych godzinach, tuż po rozpoczęciu sprzedaży, fani nie mogli narzekać na brak miejsc. Ci spóźnialscy, bądź osoby, które z pewnych względów nie mogły wykupić miejsca rano (po dziesiątej), nie rozczarowały się wieczorem. Tutaj wachlarz wyboru był wciąż szeroki. Miejsc pozostawało stosunkowo dużo lub po prostu dużo. Jeszcze około godziny dwudziestej, pozycji wolnych na mapce podglądowej wciąż było sporo. Każdy sektor był „do kupienia”, a więc ten scenariusz z hurtową sprzedażą biletów w pierwszych godzinach, jak przewidywano, nie sprawdził się. Było to swego rodzaju zaskoczenie, wydawać się mogło, że głód kibiców na skoki narciarskie „na żywo” się powiększał z każdym dniem. Do tego dochodził fakt ograniczonej liczby miejsc, co w pierwotnym założeniu miał motywować osoby zainteresowane zawodami do tłumnego wykupywania wejściówek. Od momentu, kiedy powiat cieszyński znalazł się w żółtej strefie objętej stopniowym zwiększaniem obostrzeń – ilość „wolnych krzesełek” po raz kolejny uległa zmianie. Więcej informacji TUTAJ.

Kibiców ogarnął strach, czy myślenie zdroworozsądkowe? Prawdopodobnie należy to gdzieś wypośrodkować. Ostatnie dni to nowe rekordy zachorowań. Nadal nie wiemy, jak organizatorzy poradzą sobie z przeprowadzeniem zawodów w nowej „pandemicznej” rzeczywistości, z zachowaniem ścisłego reżimu sanitarnego… O ile te w ogóle dojdą do skutku. Należy wziąć pod uwagę wiele aspektów. Pamiętajmy, że Wisła znajduje się w umownym centrum koronawirusa. Wszak statystyki na Śląsku są nadal bardzo niekorzystne (w skali kraju notuje się tam najwięcej dobowych zakażeń). Dla organizatorów jest to ciążąca statystyka. Myślę, że nikt nie odważy się powiedzieć wprost: „Zapraszamy na Śląsk, tu jest bezpiecznie!”.

Kibice mogą czuć się zmęczeni. I tu zdaje się prawdy jest najwięcej. Nie można postawić plusa przy osobach decyzyjnych w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i zarządzających organizacją poszczególnych konkursów Grand Prix, jeżeli ciągle zmieniają się decyzje. W ostatnich tygodniach ranga cyklu letniego wyraźnie spadła. My kibice, dowiadując się, że kolejne kraje wycofują się z organizacji zawodów, tracimy apetyt. Sytuacja jest rozwojowa, trudno planować z wyprzedzeniem. Jednak gdy wyczuwalne jest niezdecydowanie i poznajemy wielokrotne zmiany stanowiska, można odczuć niedosyt. Być może prościej było założyć już wczesną wiosną, że Letnie Grand Prix nie powinno się odbyć. Wtedy zaoszczędzono by rozczarowania, takiego jakie mogą czuć teraz fani. Miał być pełen sezon, została Wisła. W myśl pierwszej części z tej serii, szykujmy się na „Puchar Wisły”.

 

Michał Pasek,
informacja własna

 

Podziel się: