Maren Lundby powróci na skocznię dopiero na śniegu. „Nie chcę kusić losu”
Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)

Maren Lundby powróci na skocznię dopiero na śniegu. „Nie chcę kusić losu”

Maren Lundby we wrześniu odebrała swoją trzecią Kryształową Kulę w karierze. Pomimo coraz wyższego poziomu żeńskich skoków narciarskich, wydawało się, że zima 2020/2021 może pod tym względem nie zmienić status quo. Norweżka jednak boryka się ze skutkami urazu, które mogą pokrzyżować jej ambitne plany. Już teraz 26-latka zapowiada, że jej głównym celem będzie światowy czempionat w Oberstdorfie.

 

Doskwierający ból lewego kolana już od dłuższego czasu powodował u norweskiej skoczkini problemy podczas lądowania. Po konsultacji z lekarzami okazało się, że nadwyrężone więzadła cierpiały już od dawna ze względu na dolegliwość zwaną „kolanem skoczka”. Jest ona spowodowana nadmiernym obciążeniem dominującej w czasie lądowania nogi, na której podpiera się cały ciężar ciała. Dlatego Lundby w czternastym sezonie na międzynarodowej arenie była zmuszona zmienić swoje nawyki. Aby nie narażać lewego kolana na poważniejszą kontuzję i długotrwałą przerwę, podopieczna trenera Christiana Meyera pracuje nad zmianą techniki lądowania tak, aby bardziej obciążona była prawa noga.

To typowe „kolano skoczka”, jednak z łagodnymi objawami. Zajęłam się tym problemem szybko, kiedy tylko coś poczułam. Bardzo nie chciałam kusić losu. Staram się myśleć długoterminowo. Musiałam dostosować trening, mądrzej wykonywać ćwiczenia. Główny nacisk położyłam na trening, który jest odpowiedni dla tego rodzaju kontuzji, a także na odpowiednie szkolenie techniczne – tłumaczy zawodniczka z Lillehammer cytowana przez portal Skiforbundet.no.

Tak duże zmiany na takim etapie kariery mogą się jednak okazać sporym problemem, czego przykładem jest choćby Szwajcar Simon Ammann, który po podobnym technicznym zabiegu od kilku lat nie zdołał powrócić do wielkiej olimpijskiej formy. A dla Norweżki zima 2020/2021 może się okazać kulminacyjną w jej sportowej karierze. Co prawda Lundby zdobyła już imponującą liczbę trofeów i medali, jest mistrzynią olimpijską (Pjongczang 2018) i mistrzynią świata (Seefeld 2019), a także trzykrotną zdobywczynią Kryształowej Kuli, to do pobicia są kolejne wielkie rekordy. Jeżeli Norweżka podtrzymałaby fenomenalną pucharową passę, mogłaby zostać pierwszą osobą skaczącą na nartach, która wywalczyłaby cztery „kryształy” z rzędu. Ponadto nadchodzący sezon przyniesie historyczne momenty w czasie mistrzostw świata.

Chcę wygrać dwa razy w Oberstdorfie, na dużej i normalnej skoczni. To świetne, że będziemy rywalizować na dwóch obiektach, nie mogę się tego doczekać – podkreśliła utytułowana reprezentantka Kraju Fiordów. Wszak po raz pierwszy kobiety na światowym czempionacie będą mogły powalczyć o dwa indywidualne komplety medali.

Kolano po okresie kontuzji, sprawuje się lepiej. Otrzymałam bardzo dobrą opiekę i powoli mogłam wrócić do normalnego treningu. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, aby móc wystartować zimą. Puchar Świata rozpoczyna się pod koniec roku i pod tym względem mam sporo czasu, aby dojść do formy. Powrotne skoki oddam jednak dopiero, kiedy pojawi się śnieg – przyznała Maren Lundby.

 

Bartosz Leja
źródło: skiforbundet.no

 

Podziel się:

Dodaj komentarz