Letnie Grand Prix w Wiśle z udziałem kibiców? Organizatorzy szykują się na taki scenariusz
Kibice na skoczni w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

Letnie Grand Prix w Wiśle z udziałem kibiców? Organizatorzy szykują się na taki scenariusz

W minionym sezonie tylko na trybunach skoczni w rosyjskim Niżnym Tagile pojawili się kibice. Działo się to podczas marcowych zawodów Pucharu Świata kobiet. W związku z obostrzeniami, które były następstwem pandemii koronawirusa, pozostałe imprezy, także w Polsce, były puste i ciche. Dość prawdopodobne jest jednak to, że już w lipcu na Letnim Grand Prix w Wiśle, pojawią się kibice.

 

Wszystkie zawody w skokach narciarskich w Polsce w sezonie 2020/2021, były rozegrane bez udziału kibiców. Trybuny świeciły pustkami, a zmagania były toczone w restrykcyjnym reżimie sanitarnym. Wszystko po to, aby minimalizować ryzyko zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Ostatnie zapowiedzi stopniowego znoszenia obostrzeń, nałożonych wcześniej przez rząd, pozwalają jednak kibicom z nadzieją spoglądać na sezon 2021/2022.

Możliwe, że już inauguracyjne zawody Letniego Grand Prix w Wiśle, zaplanowane na 16-18 lipca, odbędą się z udziałem kibiców. O tym dość realnym scenariuszu powiedział nam szef komitetu organizacyjnego tych zmagań, Andrzej Wąsowicz. –  Liczymy na to i przygotowujemy się do tej imprezy, jak do imprezy masowej. Myślę, że w lecie, jak osiągniemy odporność populacyjną, jest szansa, że chociaż te 50 procent ludzi zawita na skoczni – mówi działacz związany od lat ze skokami narciarskimi w Beskidach.

Warto zaznaczyć, że w minionym sezonie zawody na skoczni im. Adama Małysza (HS-134), były rozgrywane bez udział publiczności… na trybunach. W sektorze nazywanym żartobliwie „leśnym” (za ogrodzeniem skoczni, w przylegającym do obiektu lesie), zarówno podczas zeszłorocznego LGP, jak i Pucharu Świata i świątecznych Mistrzostw Polski, widać było jednak grupki kibiców, którzy mimo restrykcji, chcieli obejrzeć sportowe zmagania. Spore grupy kibiców obserwowały zawody także z terenu znajdującego się po drugiej stronie drogi, obok przeciwstoku wiślańskiej skoczni. – Człowiekowi się odechciewa organizować zawody po to, by ucieszyli się tylko skoczkowie. Żal mi naszej wspaniałej publiczności, która gromadzi się nawet poza ogrodzeniem, by wspierać swoich zawodników. Jest to bardzo przykry czas – podkreśla Wąsowicz.

Czy podobny scenariusz wypełnienia trybun w połowie, jest już snuty w związku z grudniowymi zawodami Pucharu Świata w Wiśle, zaplanowanymi na 3-5 grudnia? Biorąc pod uwagę dynamikę pandemicznej sytuacji, do tego wydarzenia pozostało wciąż bardzo dużo czasu (ponad siedem miesięcy), jednak włodarz beskidzkiego obiektu mówi: – Wszystko wskazuje na to, że kibice na stadionach zaczną się niebawem pojawiać, jednak jak znam życie, może to być tylko wspomniane 50 procent. W zimie wirus niestety może wrócić.

Dodajmy, że do lipcowych zawodów Grand Prix na igelicie zostało już znacznie mniej, bo około dwa i pół miesiąca.

 

Bartosz Leja,
informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz