Sezon 2020/2021 jednak bez zakazu fluoru. Co to oznacza dla skoczków?
Smarowanie nart (fot. Bartosz Leja)

Sezon 2020/2021 jednak bez zakazu fluoru. Co to oznacza dla skoczków?

Od kilku tygodni trwały spekulacje dotyczące składu smarów w zawodach rozgrywanych pod egidą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Ostatecznie działacze nie zdołali ustalić szczegółów związanych z tym aspektem pracy serwismenów w nadchodzącym sezonie 2020/2021.

 

Przypomnijmy, że już kilka tygodni temu pojawiły się informacje dotyczące proponowanego zakazu używania smarów z niektórymi związkami fluoru, które zgodnie z przeprowadzonymi badaniami miały być rakotwórcze. Rozporządzenie w tej kwestii wydały też władze Unii Europejskiej. Dlatego też Międzynarodowa Federacja Narciarska zdecydowała się na wprowadzenie obostrzeń w tym zakresie. Według uzyskanych przez nas informacji, smary do nart, które w składzie mają fluor, miały ułatwiać poślizg desek szczególnie w zimowych warunkach.

Działacze FIS próbowali usystematyzować kwestie procesu kontroli nart podczas zawodów, jednak planowane na wrzesień spotkanie dedykowane m.in. serwismenom się nie odbyło. Przełożono je na październik, jednak i to się nie odbędzie. Mimo zapewnień Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, prace nad urządzeniami, które miałyby podczas zawodów sprawdzać, czy na nartach znajdują się choćby śladowe ilości zakazanego fluoru, także szły dość opornie. Zaledwie kilka powstałych „testerów” nie udało się przedstawić poszczególnych krajowym federacjom narciarskim. W związku z tym, że do rozpoczęcia zimowego sezonu zostało mniej niż dwa miesiące, zdecydowano o tym, że jeszcze w sezonie 2020/2021 będzie można korzystać z dotychczasowych smarów z fluorem.

Ułatwi to z pewnością pracę serwismenów w dyscyplinach narciarskich, którzy nie będą zmuszeni do poszukiwania niesprawdzonych „w boju” smarów, a także sytuacje dyskusyjnych dyskwalifikacji spowodowanych wadliwym działaniem urządzeń kontrolnych. Jak już informowaliśmy, największe znaczenie smary fluorowe mają w narciarstwie biegowy, czy też biathlonie, kiedy to prędkość nart powodowana odpowiednim przygotowaniem desek na kolejnych kilometrach odgrywa kluczowe znaczenie. W skokach narciarskich ma to nieco mniejsze znaczenie, jednak w rywalizacji na najwyższym poziomie, ważne bywają detale takie jak większa prędkość na progu. A taką zapewnia odpowiednie przygotowanie nart.

W czym rzeczywiście pomaga fluor w składzie smarów? – Smary zawierające fluor przeznaczone są na mniejszy zakres temperatur, czyli oczywistą sprawą jest, że daje to możliwość precyzyjnego doboru smaru do panujących warunków. A w efekcie uzyskanie lepszego poślizgu. Kiedy używamy takiego smaru, uzyskujemy większą odporność na wodę, która wytwarza się w wyniku tarcia pod nartą – tłumaczył nam niedawno serwismen polskiej kadry narodowej skoczków, Kamil Skrobot. Specjalista od przygotowania nart przyznał jednak, że praca w zamkniętych pomieszczeniach podczas przygotowania nart do najłatwiejszych nie należy.  Oczywiście jesteśmy świadomi tego że smarowanie i przebywanie w pomieszczeniach przeznaczonych do tych celów nie jest zbyt zdrowe… Szczególnie jeśli pomieszczenie nie posiada systemów wentyalcyjnych, które te wszystkie związki chemiczne „wyciągają” z szatni . Dlatego też pracując w takim pomieszczeniu używając choćby proszków, można odczuć po jakimś czasie ból głowy, czy też duszności. Stosujemy wówczas specjalne maski, żeby nie wdychać tego wszystkiego – dodał.

Tym samym Międzynarodowa Federacja Narciarska nieco odsunęła od siebie kolejny problem, podczas gdy tym głównym wciąż pozostaje dynamiczna sytuacja pandemiczna na świecie, która może w dużej mierze zweryfikować ustalony wcześniej kalendarz międzynarodowych zmagań.

 

Czytaj też:

Rakotwórczy fluor zakazany przez FIS. Są nowe przepisy dotyczące sprzętu! >>>

Szczegóły kontroli zawartości fluoru w smarach wciąż niepewne. Czy posypią się dyskwalifikacje? >>>

 

Bartosz Leja,
źródło: FIS / informacja własna

 

Podziel się:

Dodaj komentarz